Jak dobrze mieć sąsiada 1. Wiśnie grzechu warte.

…………. ciąg dalszy  poprzedniej historii………………

Kiedy następnego dnia Konstancja wyszła z domu do spożywczego, Anka już biegła w jej kierunku. Była tak podekscytowana, że zanim jeszcze dołączyła do koleżanki zaczęła pokrzykiwać..

- Kesi. Słuchaj. Ale jaja. Wiesz, wczoraj wieczorem zadzwonił jakiś wariat. Mówię Ci. Poprosił do telefonu Justynkę. Dasz wiarę? JU- STYN – KĘ..- zdyszana przesylabizowała ostatnie słowo.- Powiedziałam, że ona już śpi, a on do mnie, że jak to śpi, przecież miała czekać na telefon – roześmiała się nerwowo. – No to ja pytam, kto on jest? A on, że Ryszard. Dasz wiarę, NIE Rysiek tylko jakiś Ryszard. No ja nie mogę. Ale ja spokojnie, bez nerw pytam, kto mu dał ten numer? – Anka wymownie spojrzała na koleżankę.- I wiesz co on powiedział?- przerwała.

- Że Justynka – Konstancja  bardziej stwierdziła niż spytała.

- A ty skąd wiesz?-  spojrzała zdumiona.

Konstancja musiała w logiczny sposób wyjaśnić całe zamieszanie z telefonem. Znała Ankę aż nazbyt długo i miała pewność, że nie potrafi utrzymać języka za zębami. Dlatego też podała Ryszardowi ten numer, bo wiedziała,  jeżeli zadzwoni, to sąsiadka zaraz przyleci z nowiną. Gdyby nie zadzwonił, potraktowałaby to jak porażkę. Jednak zadzwonił. Czyli sukces. Teraz wystarczyło przekonać sąsiadkę, że to był tylko taki żart, o który poprosiła znajomego. - No to miałaś pomysł od czapy. A ja pół nocy się zastanawiałam, co to za zboczeniec  chce rozmawiać z trzyletnią dziewczynką – Anka podsumowała wyjaśnienia koleżanki.

*                                                  *                                               *

Po powrocie ze sklepu Anka długo jeszcze myślała o tłumaczeniach sąsiadki. Przeczuwała, że ta historia miała jakieś drugie dno. Konstancja zawsze była skryta i małomówna, ale teraz to w ogóle nie można było z niej niczego wyciągnąć. Nie chciała rozmawiać na temat świeżo poznanego Węgra. Nie zgadzała się również na propozycję, aby w końcu doprowadzić do spotkania Danki z przystojnym cudzoziemcem. A teraz jeszcze i to. Czuła jednak, że coś musiało się wydarzyć. Tak ją to dręczyło, iż postanowiła porozmawiać o tym ze swoim mężem Jackiem. Oczywiście sprytnie pominęła swoje zaangażowanie w temacie poznania Iwo. Przekonywała, że to Konstancja zaczepiła obcokrajowca w sklepie i zaprosiła na kawę. Zdała również relację ze spotkania w ogrodzie, podkoloryzowaną nieco, a także opowiedziała o  głupim żarcie z Ryśkiem w roli głównej.

Jacek był bardzo zaskoczony, bo nie podejrzewał, że sąsiadka jest taka bezpośrednia. Jednak to, że potrafiła zawrócić w głowie obcemu mężczyźnie, wcale go nie dziwiło.Miała w sobie to coś, co przyciągało męskie spojrzenia. A teraz, gdy kilka dni temu ujrzał ją w rudej odsłonie, jeszcze mocniej się w tym upewnił. Po rozmowie z Anką Jacek często myślał o Konstancji jak o zupełnie innej kobiecie, a kiedy spotykali się na sąsiedzkich pogaduszkach, bacznie się jej przyglądał. - Czy naprawdę potrafiła aż tak udawać, że inni mężczyźni jej nie interesują?- zastanawiał się, gdy nie zwracała na niego uwagi.- A może po prostu nie jestem w jej typie?-  Postanowił, że po prostu ją zapyta, jednak nie przy żonie, bo Anka była o niego zazdrosna. Dni mijały, a on  ciągle nie miał okazji być sam na sam z rudowłosą.

*                                                 *                                                *

Im gorzej działo się w małżeństwie Konstancji, tym większą miała ochotę, aby znów poczuć, że jest kobietą, którą pożądają inni mężczyźni. Często tuż przed snem wspominała gorącego kochanka znad Balatonu. Wystarczyło wówczas,aby włożyła rękę pomiędzy uda i zagłębiła palec w wilgotne wnętrze, a orgazm nadchodził i rozlewał się gorącą falą po całym ciele. Jednak coraz bardziej chciała poczuć  męskie dłonie obejmujące jej biodra i nadające rytm rozkosznym pchnięciom.

*                                                  *                                              *

W połowie lipca Anka wyjechała na wczasy z małą Justynką. Jacek pozostał w domu. Miał pewność, że lepsza okazja na spotkanie z sąsiadką się nie zdarzy. Zauważył jak zrywa wiśnie tuż przy wspólnym płocie. Podszedł do niej i przywitał.

- Cześć. Dużo wiśni w tym roku- zagaił.

- Rzeczywiście urodzaj – odpowiedziała schodząc z drabiny - A jakie soczyste i smaczne – dodała oblizując usta.

Urwała dwie wisienki z najbliższej gałązki i trzymając je za ogonek zmysłowo dotknęła kulek czubkiem języka, po czym nieśpiesznie włożyła je do ust,  aby  po chwili znów je wyciągnąć za zieloną końcówkę. Patrzyła przy tym  w oczy sąsiadowi.

Jacek poczuł  pulsowanie krwi w podbrzuszu.

 

…………….. cdn ………….

  30 comments for “Jak dobrze mieć sąsiada 1. Wiśnie grzechu warte.

  1. ~Iwa
    20 lutego 2015 o 15:46

    No no no:)) fiu fiu fiu:))) 50 twarzy greya to jest NIC przy Twojej tworczosci:)) i nie musi „kapac” sexem z ksiazki/ ekaranu:) wystarczy wlasna imadzinejszyn:)) a swoja droga to ciekawe ile w kazdej z nas jest z Konstancji:)

    • 20 lutego 2015 o 19:52

      Iwa :) cieszę się Kochana, że tak dobrze się rozumiemy ;) co do Greya… nie czytałam, gdyż nie mogłam się dopchać aby wypożyczyć książkę.. a po tylu negatywnych opiniach dotyczących filmu, to raczej się nie wybiorę :)

  2. 20 lutego 2015 o 17:32

    Kuszące opowiadanie.. ;]

  3. 20 lutego 2015 o 18:32

    No wiesz w najciekawszym momencie przerwałaś, czekam na ciąg dalszy.Pozdrawiam

    • 20 lutego 2015 o 19:54

      Calluna :) tak jak obiecałam na końcu.. ciąg dalszy zamieszczę, jak tylko wszystko ubiorę w słowa :)

  4. 20 lutego 2015 o 21:10

    Ej no i trzymać nas w niepewności :/

    • 20 lutego 2015 o 21:18

      no przyznaję, że trochę to nie profesjonalne, ale cóż.. nie dało się inaczej :(

  5. ~Pani S.
    21 lutego 2015 o 05:46

    Jak wychodzić ze szpitala, to na całego. :D Widzę, że domowe pielesze podziałały na Ciebie jak najlepiej. ;)

    • 21 lutego 2015 o 11:26

      Ano nie inaczej.. i burzy nie potrzebowałam do natchnienia ;) ale jednak ciągle kaszleć nie mogę, bo skręca mnie z bólu :(

  6. 21 lutego 2015 o 17:13

    Fiu, fiu… czekam, czekam :) Do Greya nawet nie będę porównywać, bo to obraza. I fajnie, że w domu jesteś. Buziaki :*

    • 21 lutego 2015 o 17:34

      Greta :) za takie słowa, od mego Guru Gorących Momentów, gotowa jestem paść Ci do zgrabnych nóżek :) Buźka :*

  7. 22 lutego 2015 o 16:45

    Takie wiśniowe prowokacje to chyba skuteczne są…

    • 23 lutego 2015 o 10:47

      No Ty, jako przedstawiciel prowokowanych, wiesz najlepiej ;)

  8. 22 lutego 2015 o 20:10

    Oj Consek, w takim momencie przerwałaś… :) czekam na ciąg dalszy :) Uściski.

    • 23 lutego 2015 o 10:48

      Pinezka :) no cóż.. jakoś tak wyszło ;) Serdeczności :)

  9. 23 lutego 2015 o 08:05

    Fajnie piszesz, widać, że masz talent:)

    • 23 lutego 2015 o 10:50

      Bernikula :) czasami, jak się zepnę w sobie, to piszę bardziej składnie i po polskiemu ;) szkoda tylko że, na co dzień tak nie potrafię ;)

  10. 23 lutego 2015 o 17:29

    Bardzo fajnie napisane opowiadanie.Pozdrawiam serdecznie.

  11. Mucha42
    23 lutego 2015 o 22:14

    Witaj Conscu. Trochę tu mnie nie było a tutaj tyle się działo. Pędzę nadrobić zaległości, Pozdrawiam i zdrówka życzę :-)

    • 24 lutego 2015 o 11:09

      Muszko :) no jak Ty się JUŻ pojawiłaś, to na bank idzie wiosna :) Uściski i buziaki :*

  12. 25 lutego 2015 o 09:43

    Dzem wisniowy to moj ulubiony… :)

    • 25 lutego 2015 o 11:21

      Mój również.. szczególnie ten robiony własnoręcznie :)

      • ~luznegadki
        26 lutego 2015 o 09:40

        Chyba mam chora wyobraznie bo cos dziwnie cisnienie skoczylo… :)

        • 26 lutego 2015 o 11:22

          Ojej.. zmartwiłeś mnie.. bo co będzie jak zamieszczę ciąg dalszy?.. tam to dopiero będzie się działo.. wiem bo mam przecieki od samego źródła ;)

          • ~luznegadki
            26 lutego 2015 o 12:16

            1. Czyzbys martwila sie o mnie?! :)
            2. I bedzie o wlasnorecznym robieniu … :)

            • 26 lutego 2015 o 15:05

              1. A i owszem, bo gdyby wpisy na moim blogu miałby by się przyczynić do zejścia, to w życiu bym sobie tego nie darowała :(
              2. Obiecuję że będzie się działo.. co dokładnie to się okaże w najbliższej przyszłości :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *