Internetowe nauki. Pomocne Jajo.

Nie było zmiłuj. Pomimo, że Młodszy dopiero w niedzielę wkroczy w świat osiemnastolatków, dziś zapisałam go na kurs prawa jazdy. Napalił się na prawko jak Arab na kurs pilotażu. Oczywiście kwestia tego, że trzeba wyskoczyć z niemałej kasy, wogle go nie zajmowała. Skoro rodzeństwo też posiada ” plastikowe marzenie” to On nie będzie przecież gorszy. To chyba jasne. Dobrze, że można płacić na raty.

Ponieważ Mój  Jeszcze Niepełnoletni Syn ma praktyki miesięczne, to snuje się po domu, o ile nie siedzi przed komputerem. Nie powiem. Jak o coś poproszę to chętnie pomaga. A czasami nawet jak nie proszę , stara się być pomocnym. Tak też było i dziś. Po wizycie w Biedronce przytargałam do domu pokaźny owoc granatu. Młody rzucił się do rozpakowania zakupów i złapał za owoc. - Mamuś, będziesz go teraz jadła? –  spytał z błyskiem w oczach. – Yyyy.. w sumie mogę i teraz – odrzekłam ostrożnie bo nie wiedziałam co Mu zaświtało w głowie. - No to ja Ci pokażę jak łatwo można wydobyć z niego pestki . Widziałem w necie -zawołał.

Złapał z nóż, przekroił go pół, wziął drewnianą łyżkę i zaczął nią postukiwać w przepołowiony granat. Pestki spadały na podstawiony talerzyk. Spojrzałam z dumą na Syneczka i oddaliłam się do łazienki. Wracam po dwóch minutach i widzę.. robota skończona. Widzę również  żółtą bluzkę Młodzieńca upstrzoną czerwonymi plamkami. No ładnie. Całkiem nowy tiszercik do wywalenia. Nie muszę zasięgać informacji w necie bo i tak wiem, że plamy z soku granatu są nie do wybawienia. Jednak proponuję Młodemu zdjąć, polać wybielaczem i namoczyć. Niech ma świadomość, że w kuchni trzeba zakładać fartuch. Bez cienia oporu wykonuje polecone zadania i bezszelestnie znika za drzwiami swego pokoju. Zaparzam sobie kawę ,sięgam po miseczkę z gotowymi ziarenkami i już mam się oddalić na chwilę relaksu, gdy mój wzrok pada na ścianę upstrzoną bordowymi kropkami w ilości powalającej na kolana. No.

Dobrze, że mam w zapasie niepoprzebijaną folię bąbelkową.

  28 comments for “Internetowe nauki. Pomocne Jajo.

  1. ~Parafka.
    4 listopada 2014 o 16:23

    W tej sytuacji kawę zamieniłabym na… walerianę… :D

    • 4 listopada 2014 o 19:48

      Parafka ;) walerianę to ja dawkuję kotom ;)

      • ~Parafka.
        4 listopada 2014 o 20:16

        :P A jak reagują? Bo mój dostaje wścieczu…

        • consek
          4 listopada 2014 o 21:08

          moja kotka wariuje ocierając się i mrucząc tak jakby była wniebowzięta.. po prostu odlot ;)

  2. 4 listopada 2014 o 16:28

    hahaha :) no nieźle
    a od czego chcesz wybawiać te plamy? ;P

  3. 4 listopada 2014 o 16:48

    Skok ciśnienia gwarantowany, ale chciał dobrze!

    • 4 listopada 2014 o 19:50

      no wiem.. dlatego nic nie rzekłam tylko niemo spuściłam głowę ;)

  4. Mucha42
    4 listopada 2014 o 18:07

    Conscu najważniejsze że chciał pomóc. Nasza rola mam polega na tym żeby za szybko nie zniechęcać młodzieży do pomocy i dlatego potrzebujemy oceanów spokoju.

    • 4 listopada 2014 o 20:12

      Druhno Muszko :) nie dziwi mnie taki komentarz, wszak jesteś dobra w te klocki :)

  5. 4 listopada 2014 o 18:09

    Ale intencje miał dobre ;) widocznie filmik nie obejmował jasnego tshirta i ściany w pobliżu ;)

    • 4 listopada 2014 o 20:14

      no widocznie nie obejmował :( a powinni byli zastrzec że przed użyciem owiń siebie i ściany folią ;)

  6. 4 listopada 2014 o 19:28

    Ja nie wiem czemu sok z granata tak ciężko schodzi…ścianę trudno było zamalować bo przebijał :/

    • 4 listopada 2014 o 20:18

      oho.. widzę, że zetknęłaś się z tym problemem ;) jak na razie sprawdziłam wybielacz i efekt jest taki, że kropki jak były tak są a na ścianie pojawiły się dodatkowe białe plamy :(

  7. 4 listopada 2014 o 20:00

    PROPONUJĘ UFARBOWAC t-SHERCIK W SOKU Z GRANATÓW! i ŚCIANE TEŻ MOŻE POMALOWAĆ W MAZGAJE ALBO CO.. ALBO KROPKI PRZEROBIĆ NA KWIATKI.. NA ŚCIANIE I NA UBRANIUA A POTEM KAZAĆ MU TO NOSIC!! NO CO?? CHCIAŁAŚ DOBRZE ;)

    sorki..przypadkiem wyszły takie duże litery….

    • 4 listopada 2014 o 20:22

      Looneiiiiii… nie nooo.. Ty to masz zwariowane pomysły ;) pewnie wolałby chodzić z gołą klatą niż w bluzeczce z kwiatuszkami ;) a ścianę zawsze można wyburzyć co nie ;)

      • 4 listopada 2014 o 22:22

        no pomysł z wyburzeniem wyborny!!

        • 5 listopada 2014 o 06:47

          ależ oczywiście :) wszak wyburzenie ściany w kuchni poszerzy moją przestrzeń życiową i rozjaśni horyzonty ;)

  8. 5 listopada 2014 o 09:28

    Kto ma pszczoły ten ma miód….. Ja też mam dzieci:)

    • 5 listopada 2014 o 13:10

      no to uważaj Kochana, bo widziałam Twoją kuchnię i szkoda by było zniweczyć tą doskonałość :)

  9. 5 listopada 2014 o 19:11

    No jakby patrzeć na same intencje to były całkiem dobre ;))
    Powodzenia Mu na prawku! Jak zda będzie Cię po imprezkach woził :D

    • 5 listopada 2014 o 20:44

      jak to mówią dobrymi chęciami piekło wybrukowane ;) co do imprez to widzę to trochę inaczej, to raczej on się będzie woził a ja będę popylać z buta ;)

  10. 5 listopada 2014 o 20:03

    :) Dobrze, że miał chęci… ja lubię jak młode się w kuchni kręcą. Zwłaszcza mała ma zapał do robienia ze mną zwłaszcza pieczenia placków. Dałam jej raz do obierania orzechy do placka czekoladowo-jabłkowego. Pyszny był tylko lekko jak naładowana mina ;D nie wiadomo kiedy trafiłaś na skorupkę zamiast na orzecha.

    • 5 listopada 2014 o 20:56

      Tak wspominając dawne czasy, to moja trójka prawie się biła przed świętami, bo każdy chciał pomagać przy wypiekach.. no i musiałam wykazać się dyplomacją, aby żadne nie miało wrażenia, że drugie pomogło więcej ;) a teraz to pomagają, ale już bez szału ;) czyli placek spożywano niczym rybę fugu ;) ekstremalne przeżycie ;)

  11. 6 listopada 2014 o 00:21

    cóz, dzieci tak mają, ale za to sciana po malowaniu bedzie jak nowa :) bedziesz miała okazję pomalować ją na nowo, hihi.
    Przepraszam za niewinny zarcik.

    • 6 listopada 2014 o 07:30

      Ada.. no co Ty… nie przepraszaj bo nie ma za co :) Malowanie jakby co musi poczekać przynajmniej do wiosny, a teraz przyjdzie nam podziwiać ” wzorek” .. trzeba było przewidzieć, że granat może wybuchnąć ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *