Google czuwa i analizuje. Hormony w akcji.

Ekhm… ekhm… jak widzę zatkało ruskie kakao. Jedynie Urmilka przemówiła, czym dała wyraz tego, iż  jest odważna i niejedno w życiu widziała. Wyjaśniam niezorientowanym w arkanach głębszej obsługi bloga, że  jak wpis jest z hasłem, to zupełnie nie widać, ilu odważnych przeczytało notkę. Ale żeby nie było, na innej stronie widnieje, kto w danym momencie czyta ów kawałek życiorysu Konstancji. Taaaa. Google Analytic może wszystko.

Poza śledzeniem swoich czytaczy, sobotni wieczór poświęciłam na czyszczeniu poczty z zaległych maili, obróbce zdjęć z ostatnich świąt i próbach zmian haseł na różnych stronach, bo co i raz mi wyskakiwało, że za długo są nie zmieniane. A przecież pierwotnie tyle czasu spędziłam na wymyśleniu sensownych, a teraz znów musiałam wysilić mózgownicę. Ale się nie spinałam, wszak miałam nieograniczony dostęp do kompa. Znaczy nikt mi przez ramię nie zaglądał i nie dopytywał, kiedy w końcu opuszczę stanowisko. Luuuusssss.  A wszystko przez to, że pognałam swoje latorośle sprzed ekranu. W końcu starej matce też jakiś, przynajmniej wirtualny, kontakt się należy.

Bo w ostatnią sobotę stałam się wredna dla swoich synów.Nie wiem… może ta franca menopauza mnie dopada, czy też inny pms. W każdym bądź razie wyznaczyłam dyżury w sprzątaniu łazienki, bo ileż można ja się pytam. Do tej pory próbowałam zrozumieć naturę męską, co to, szczególnie rano, ma trudności z testosteronem i trafieniem do celu. Ale w końcu żyłka mi pękła i powiedziałam dość! Jednak, żeby nie było, dałam im wybór, albo będą sikać na siedząco, albo będą sami sprzątać całą łazienkę. Duma męska zwyciężyła.

Małżowi też się dostało. Najsampierw. Bo już w czwartek. Otóż, po wyjściu z pracy dzwonię do niego, lecz widzę, że oto podjeżdża empek, więc kończę nagle rozmowę. Po wyjściu z autobusu spotykam się z córką i wsiąkamy na trzy godziny w wieszaki butiku ” używaniego” Oczywiście trzy godziny to za mało, aby oblecieć hektar hali. W międzyczasie odwiedzamy przymierzalnię i znów wracamy na łowy. Ogranicza nas jedynie godzina zamknięcia sklepu. Czujecie to, co nie. Ale mój Namierzający Komórką, zaraz po wyjściu ze sklepu, dzwoni z rykiem, że nie może się do mnie dodzwonić… już od kilku godzin… i wogóle…co ja robię.. i gdzie jestem. A potem jeb… rzuca słuchawką. A ja nic. Jestem już na tyle mondra ( brawo ) że tylko oddycham głębiej i wyciszam dźwięki. W międzyczasie dostaję smsa  z pytaniem… czy kogoś mam ?…- No jasne że mam… trójkę dzieci i Małża piiiiiiiii – myślę, lecz nie odpisuję. Warzę się w tygielku własnego wkurwu. Za to w piątek dzwonię i od progu atakuję… że jak to tak?… on się nie martwi, że nie odbieram, bo wpadłam pod autobus czy co ?… tylko takie podejrzenia?… niech nie mierzy mnie swoją miarą !… i wogóle mam go dość.

Przeprasza, kaja się i posypuje głowę popiołem, wyjaśnia, że emocje wzięły górę. Normalnie jak dziecko.

Kurde, że też nie mogę go wyślizgnąć z kocyka.

 

 

 

  42 comments for “Google czuwa i analizuje. Hormony w akcji.

  1. 10 kwietnia 2016 o 13:44

    Strasznie jakaś taka okrutna się zrobiłaś! Nade mną też się znęcasz. I za co?

    • 11 kwietnia 2016 o 18:30

      Boja, no w życiu! Wszak tyś jedynym męskim egzemplarzem na mym blogu, więc jesteś jakby pod ochroną. Mam nadzieję, że jednak przeczytałeś, bo odblokowałam na czas, gdy widziałam Cię na mym blogu. A jak nie, to gotowa jestem przesłać cały tekst na pocztę… widzisz jaka jestem wyrozumiała dla Ciebie.

      • 13 kwietnia 2016 o 20:23

        Naprawdę nie przeczytałem! Poproszę więc na pocztę, bo nie mogę wejść, chociaż próbuję ustawicznie…

        • consek
          17 kwietnia 2016 o 16:06

          Pooooszłoooo.

  2. 10 kwietnia 2016 o 13:50

    Ech, nawet nie wiesz Consku, jak ja Cię doskonale rozumiem, dlatego łączę się z Tobą w głębokim żalu ;)
    Faceci to duże dzieci i za cholerę nic nie da się z tym zrobić, ale to przecież my jesteśmy te złe, te be.
    Podziwiam Cię jednak za siłę, wytrwałość i twardość charakteru. Jednym słowem, pamiętaj, MASZ TĘ MOC :)

    • 11 kwietnia 2016 o 19:14

      Gabuniu :) MAM! szczególnie jak hormony mi szaleją ;)

  3. ~2lucia
    10 kwietnia 2016 o 15:28

    Och Konstancjo ja Cię rozumiem z tą łazienką chociaż dotyczy to 1 sztuki. A i inne zachowania znam z autopsji. buziaki i nie dajmy się :)

    • 11 kwietnia 2016 o 19:12

      Luciu, nie złożę broni i będę walczyć. Choć czasami wolę zrobić coś sama, wszak robię to szybciej ;)

  4. 10 kwietnia 2016 o 17:56

    No niestety szyfrowanego nie czytałam, bo nadal nie wiem co wpisać….taka mondra nie jestem, albo coś mię ominęło było…
    A co do facetów i ich punktu widzenia na porządek, to wszyscy tak mają, że widzą inaczej niż my, ja np. czasem słyszę: umyłem Ci czajnik lub umyłem Ci piec…ale ze podłoga brudna to już pikuś (nie skomentuję „Ci” )

    • 11 kwietnia 2016 o 19:10

      Jotka, przecież podałam Ci hasło, więc nie wiem, dlaczego nie wpuszcza. Inni wchodzą bez problemu. Ale z drugiej strony, gdybyśmy trafiły na pedanta, który tylko wymaga, to byśmy dopiero miały na co narzekać ;)

  5. 10 kwietnia 2016 o 18:46

    Po pierwsze uwielbiam słowo najsampierw. Ono cudne jest i takie poetyckie… i warstwowe bardzo. Po drugie, – a po co próbować naturę męską? niech się oni męczą z rozumieniem naszej i już:).

    • 11 kwietnia 2016 o 19:06

      He he… dobrze że prof. Miodek Cię nie słyszy ;) Co do ich męki, to chyba wychodzą z założenia, że Jezus się namęczył za cały ich gatunek i wystarczy ;)

      • 11 kwietnia 2016 o 21:31

        A za nas kto się męczył?:):):)

        • consek
          17 kwietnia 2016 o 16:07

          za nas?.. widocznie nikt, więc jako potomkinie kusicielki mamy przerąbane nawsiegda ;)

  6. 11 kwietnia 2016 o 08:47

    Bardzo, bardzo mi się podoba, że postawiłaś jedną stopę na piedestale. Hurra! Jakiś początek już jest. Tylko nie stój tak w tym rozkroku, bo cię podwieje.
    Cudowne, że wciąż mu takie podejrzenia do głowy przychodzą,gorzej gdybyś wróciła po dwóch dniach i nikt by tego nie zauważył. To dopiero frustracja:-) Słuchaj to jest wspaniały moment do kucia żelaza, bo jeszcze gorące…to jak będzie z tą drabiną? Bierzesz?
    Nie dostałam się do świństw, spróbuję dzisiaj.

    • 11 kwietnia 2016 o 19:01

      No widzisz widzisz, jaki masz na mnie zbawienny wpływ. Jak tak dalej pójdzie, to Małż nie pozna swojej żony po powrocie. Drabinę biorę, bo jak to mówią … jak dają to bierz. Co do zazdrości Małża mego, no to przyznam nieskromnie, że podobno ma o co ( szczególnie jak idziemy razem, to dysproporcje rzucają się w oczy ) No cóż, na wygląd to trzeba sobie zapracować.Jak będziesz miała problemy z wejściem, to pisz. Pomogę.

  7. 11 kwietnia 2016 o 09:04

    Pod względem sprzątania poległam – sama to robię. Sprzątam obie łazienki. Ale w zamian za to nie biorę żelazka do ręki i nawet żebym miałam wyjść w pogniecionej bluzce…

    • 11 kwietnia 2016 o 18:45

      No popatrz, a ja prasować bardzo lubię, ale pomimo to chętnie nauczę swoich synów… jak już wdrożą się w sprzątanie łazienki, wszak atrakcje trzeba dozować ;)

  8. 11 kwietnia 2016 o 15:16

    łeee. a co z tymi, którzy nie wyczaili hasla? łazienka, zwłaszcza okolice kibelka, musi się co drugi tydzień sama posprzątać – nie ma lekko – zwłaszcza jak się jest jedyną w stadzie.

    • 11 kwietnia 2016 o 18:39

      Makrelo, postaw stado do pionu i wyznacz dyżury ;)

  9. 11 kwietnia 2016 o 18:07

    Boszsz… taki jakby podobny ten twój Małż do mojego..no poza tym kajaniem na końcu :(

    • 11 kwietnia 2016 o 18:34

      Bo może jesteś za mientka? ;) Jak do mego wystartuję ostro… raz na jakiś czas rzecz jasna… to ma chyba wyrzuty sumienia… alboco ;)

  10. 11 kwietnia 2016 o 18:17

    EEe..aa…. ja jakaś niegramotna? gdzie mam byc odważna czytając???? chcę! ale gdzie?

    • 11 kwietnia 2016 o 18:32

      Loonei, kliknij wpis zahasłowany po prawej, na stronie głównej mego blogu :)

  11. 12 kwietnia 2016 o 05:42

    Jestem pewna, że wszystkiemu winna menopauza. ;) .
    Dobrego dnia Consku. :) . Ps.A jak zahasłowane, to za cholerę nie wiem, jak tam wejść. :( .

    • consek
      17 kwietnia 2016 o 16:09

      Tereso, wystarczy przeczytać komentarze w poprzednim wpisie, w których wyjaśniam co i jak ;)

  12. ~Urmila
    12 kwietnia 2016 o 08:34

    Oj widziałam to i owo, widziałam ;) ;) ;) odwagi też mi nie brakuje ;)
    A ja to głęboko wierzę, że ta krzykliwa troska Twojego niepowtarzalnego i jedynego w w swoim męskim rodzaju Małża, to przejaw pokazania Ci jak bardzo jesteś dla Niego ważna ;)

    • consek
      17 kwietnia 2016 o 16:10

      Urmilko, no nie może być inaczej… chyba… taaaa… powinnam w to mocno wierzyć :)

  13. 12 kwietnia 2016 o 19:47

    dobra decyzja z tym sprzątaniem łazienki, niech się mężczyźni wykażą…a co do dłuższych zakupów…ech ci faceci, od razu węszą zdradę :P

    • consek
      17 kwietnia 2016 o 16:13

      hymm… jedynym wyjściem byłoby zabranie takich zazdrosnych egzemplarzy, do hali z ciuchami z drugiej ręki ;)

  14. ~aliss
    14 kwietnia 2016 o 13:05

    Ale właśnie nie kumam o co chodzi z tym hasłem? Jak mam przeczytać notkę, jak hasła nie znam?

    • consek
      17 kwietnia 2016 o 16:15

      No nie przeczytasz… niestety… :( ale jak poczytasz inne komentarze, pod tym i poprzednimi wpisami, to znajdziesz hasło bez problemu :)

  15. ~Magdalena Chrzanowska
    14 kwietnia 2016 o 14:49

    Consku kochana i ja też nie umiem wszystkiego wyczytać, podpowiedz co robić ?

    • consek
      17 kwietnia 2016 o 16:18

      Madziu, na głównej stronie bloga, po prawej , są wpisy które dodałam wcześniej, klikasz na ten zahasłowany, wpisujesz hasło ( te które podałam na Dworcu ) w okienko, które się pojawiło, najeżdżasz kursorem na ” wyślij” i już :)

  16. 14 kwietnia 2016 o 15:14

    Tych chłopów to tylko mordować, wieszać na drzewach i cieszyć się, że za pokarm dla drapieżnych ptaków posłużą ;)

    • consek
      17 kwietnia 2016 o 16:19

      No to żeś pojechała……….. ;)

  17. ~elżbieta
    16 kwietnia 2016 o 21:50

    Mąż uwielbia sprzątać, wycierać i pucować od zawsze. Kiedy dzieci były małe, wychodziłam z nimi na spacer, kiedy wracałam nie wiedziałam czy mam wejść do kuchni, czy czekać w korytarzu, tak lśniła wykładzina.
    Niestety w łazience sprzątam ja, od zawsze. Miałabym podobne zastrzeżenia do Twoich, a do tego muszę dodać, że klapa sedesowa nigggggdyyyyyy nie jest opuszczona w dół, co denerwuje mnie ogromnie.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    • consek
      17 kwietnia 2016 o 16:24

      Elżbieto, mam nadzieję, że wiesz, iż trafiłaś na prawdziwy okaz … diament po prostu :) A łazienkę pewnie zostawia dla Ciebie, bo wie, że kobieta jest bardziej gibka, więc łatwiej sobie poradzi w tak małej przestrzeni ;) Uściski :)

  18. 17 kwietnia 2016 o 12:08

    Menopauza nie ma tu nic do rzeczy. Po prostu wyciągasz wnioski, uczysz się i nie pozwolisz zepchnąć się do roli panny służącej, a nawet jeszcze gorzej, ponieważ tej ZA PRACĘ PŁACĄ. A my robimy to wszystko za darmo i jeszcze mamy wszystkich uszczęśliwić, nakarmić, oprać i wychować. Niesamowite, prawda?

    • consek
      17 kwietnia 2016 o 16:25

      Noooo… w sumie dobrze, że ta mądrość przyszła do mnie… szkoda że po tylu latach, ale jednak przyszła ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *