Uściski dokonane i nie dokonane. Metoda na głoda.

No to od czego by tu zacząć? Może od tłumaczenia, dlaczego nie zaglądałam do wirtualnego świata w ogóle. Otóż wszystko przez to, że przez calusieńki maj, miałam zaciśnięte kciuki z powodu zdawania matury przez moją najmłodszą progeniturę. Jak również z powodu tego, że wspomniana latorośl ciągle siedziała na kompie, a ja naiwnie wierzyłam, że w ten oto sposób powtarza materiał, więc nie śmiałam przeszkadzać. Taaaa. Dziś nie jestem tego taka pewna, gdyż podsumowałam moje miesięczne obserwacje i w końcu do mnie dotarło, że to ja bardziej przejmowałam się owym egzaminem, niż absolwent. Łudzę się jeszcze, iż to jego luzackie podejście, da wymierne efekty i uda mu się na zasadzie farta. Choć nie powiem, na koniec roku dostał nagrodę, za wyniki w nauce, aczkolwiek nigdy nie widziałam, aby ślęczał nad książkami.

Zaciśnięte kciuki nie przeszkodziły mi jednak w wyskoczeniu z Małżem na tzw. balety. Powiem tylko, że miało być tak pięknie, intymnie, romantycznie i wogle, a tu dupajasiunapodlasiu. Jednak mogę mieć pretensję jedynie do siebie, gdyżalbowiem to JA wcześniej nie zadzwoniłam do hotelu, aby zarezerwować pokój. Naiwnie wyszłam z założenia, że przecież są w nim trzy piętra, więc nie ma bata by wszystko było zajęte. O jakież było nasze zdumienie, gdy recepcjonistka poinformowała nas o braku miejsc. Małż dostał piany, gdy z miną srającego kota, zaproponowałam powrót w domowe pielesze. - W życiu!- zakrzyknął. – Nie po to się nastawiał przez tyle dni na STOSUNKOWO korzystny wyjazd, aby teraz wracać… i w ogóle…  co on teraz powie kolegom ?

Cóż, siła jego argumentów sparaliżowała, poraziła i zabiła mnie na śmierć.Się zgodziłam.

Trochę to trwało, zanim znaleźliśmy drugą miejscówkę, która oferuje również dancing.  Rzutem na taśmę zarezerwowaliśmy przedostatni pokój, bo właśnie odbywało się wesele, więc wiadomo, miejsc jak na lekarstwo. Drugi pokój, dziwnym trafem, zajął kolega Małża z żoną. Jak to się stało, nie wnikałam i nie dociekałam. A potem wiadomo, alhohol lał się strumieniami, więc potencja Małża została gdzieś zatracona pomiędzy toastami. Natomiast długofalowy skutek naszego wypadu w miasto zebrał swoje żniwo, bo przez tydzień miałam gorączkę. Znaczy nic mnie nie bolało, ani katar, ani kaszel,tylko ta podwyższona temperatura nie pozwalała mi normalnie funkcjonować.

Podejrzewam niezaspokojone pragnienie, lecz pewności nie mam.

Poza tym następcy janosika jeszcze nie namierzyłam, więc cały czas bujam się komunikacją podmiejską i miejską. Podróże owe są zaiste pouczające, ale to temat na kolejny wpis, który niebawem nastąpi. Obiecuję. Choć uwielbiam czas, kiedy mogę, a nie muszę. Notonara.

  34 comments for “Uściski dokonane i nie dokonane. Metoda na głoda.

  1. 2 czerwca 2016 o 21:15

    nie ma jak zorganizować wypad z niespodziankami…nie planowanymi a jednak ;) szkoda, że skończyło się na piciu a nie na popisach łożkowych, no ale…

    • 4 czerwca 2016 o 13:23

      Ech… Kobieto… żałuję jak nie wiem co, bo szampan był zakupiony, i dodatki zapakowane, i nastrojona byłam optymistycznie… wzdech… ale nic to, szampan wrócił do domu i czeka na swoją premierę, mam nadzieję że doczeka się otwarcia wcześniejszego, niż na sylwestra ;)

  2. 2 czerwca 2016 o 21:21

    No, już zaciskanie kciuków zrobiło swoje :) A gorączka to na pewno nie z przedawkowania szczęścia małżeńskiego – to jakiś wirus majowy – w domu też miałam pokot i szpital na peryferiach

    • 4 czerwca 2016 o 13:25

      Mówisz że jakaś inna franca mnie dopadła ? .. grunt, że już sobie gdzieś polazła i jestem zdrowa jak łosoś norweski ;)

  3. 2 czerwca 2016 o 21:31

    Młode pokolenie zdaje wszystko bimbająco!
    Rozgorączkowana byłaś? Może Kostek weny dostanie?

    • 4 czerwca 2016 o 13:27

      Boja, podobno Kostek się wypalił i czeka na okres burzowy,który jakimś dziwnym trafem zupełnie omija jego miejsce zamieszkania … no takie fatum po prostu czy cuś.

  4. 3 czerwca 2016 o 07:17

    Fajnie Consku, że udało się ten pokój….., szkoda tylko, że gdzieś między toastami…… ;) . :( . Kuźwa, zawsze musi być coś nie tak. ;) . :D .:D .

    • 4 czerwca 2016 o 13:29

      Tereso :) dokładnie :D nie ma to jak w wodzie stać po kolana i pić prosić ;)

      • Teresa
        4 czerwca 2016 o 15:10

        Wstawiłam jeszcze ten rysunek. Jak Cię ciekawi, to zapraszam. Pozdrawiam. :) .

        • 5 czerwca 2016 o 21:35

          Tereso, ciekawość to moje drugie imię :D

  5. ~Urmila
    3 czerwca 2016 o 08:05

    Uwielbiam Twoje wpisy o wypadach z mężem. Consku Kochany, cokolwiek by się nie działo ja świetnie bawię się przy Twoich opowieściach. Jesteście fajnym małżeństwem, a sytuacje, które dzieją się wokół Was są po prostu przesłodkie, nawet jeśli czasami wydają Ci się troszkę irytujące :)

    • 4 czerwca 2016 o 13:32

      Urmilko :) tak to bywa, że jak by nie było źle, to bym nie doceniła tego, że czasami bywa dobrze :) Dziękuję za miłe słowa :* szkoda, że nie mogę ich przekazać Małżowi ;)

  6. 3 czerwca 2016 o 10:11

    Jako wyznawczyni spiskowej teorii dziejów podejrzewam, że brak miejsc nie był przypadkiem. I zupełnie nieprzypadkowy był drugi pokój. Ważne, że wyjazd Cię rozpalił, chociaż może trochę zbyt dosłownie.

    • 4 czerwca 2016 o 13:33

      Ewo, mówisz ? ale że ustalił brak miejsc z recepcjonistką ? a to szczwany lis ;)

  7. 3 czerwca 2016 o 12:02

    A to widzę, że już u was sytuacja się ociepliła? Ostatnio jak czytałam Twój ostatni wpis, to coś tam zgrzytało. Dobrze, że już jest ok. bo „kto się czubi, ten się lubi” :) No i właśnie jak pech to pech. Też nieraz przed jakąś imprezą mamy ze ślubnym WIELKIE plany i wizje, ale gdy tylko dorwie się do wodopoju, wszystko pryska jak bańka mydlana, więc moja droga jesteśmy u naszych panów raczej na drugim miejscu zaraz po alkoholu ;)

    Mój synalek tez miał mega farta, bo pisał w tym roku maturę, a nie uczył się kompletnie. Ustne zdał śpiewająco, a pisemne ponoć też nieźle, póki co czekamy do lipca na wyniki.
    Buźka i zaglądaj tu częściej :)

    • 4 czerwca 2016 o 13:36

      Gabuniu, niestety często coś zgrzyta i trzeszczy, ale pociąg jedzie dalej ;) i nawet mnie to cieszy, bo jak się człowiek kłóci, to potem godzenie się jest takie mrrrrauuuu ;) Buziaki Kochana :)

  8. ~2lucia
    3 czerwca 2016 o 16:08

    Konstancjo Ty się spręż i nie zaniedbuj bloga. I nie odkładaj rezerwacji na zaś bo naród o dziwo wiedzie hotelowe życie. Buziaki

    • 4 czerwca 2016 o 13:38

      Luciu, gdybym ja miała taką umiejętność wykorzystywania wolnego czasu jaką posiadasz Ty, to omójbożenaniebiesiach … byłabym z wszystkim do przodu… a tak, to wiadomo … zawsze dupaztyłu ;)

  9. 4 czerwca 2016 o 06:25

    Mojego potomka uczącego sie widziałam dopiero na studiach, cała szkołę, łącznie z maturą słyszałam: mama, spoko, dobrze będzie…i było :-)
    A wyczekiwane i mocno obstawiane wypady przysparzają czasem niespodzianek…
    Zdrowia życzę :-)

    • 4 czerwca 2016 o 13:39

      Jotka, czuję się pocieszona na maksa :) może i z moim będzie tak samo? … nie ma to jak ślepa wiara w swoje potomstwo ;) Serdeczności :)

    • ~elżbieta
      4 czerwca 2016 o 21:50

      Spokojnie Konstancjo, nie Twój syn pierwszy, w taki sposób do matury się szykował. Ponad 40 lat temu, podobnie ja udawałam naukę. Moje rodzeństwo chapało na polu, pieląc truskawki w pocie czoła, a ja miałam luz i zwolnienie na czas przed i w czasie matury, z prac polowych. Zdałam nieźle chociaż nie powtarzałam materiału wcale. Podobnie moje córki. Starsza zaczęła się uczyć poważnie dopiero na studiach, podobnie jak dziecko Jotki. Młodsza była bardziej pracowita. Obie ukończyły studia, a starsza także doktorat. Została tylko praca i obrona. Więc spokojnie Mamusiu.
      Co do wypadu z mężem, to uważam że już dużą radością okazać powinien się fakt, że wypada z Tobą z domu potańczyć. Mój mąż kocha tylko swoje cztery ściany i fotel. Gdyby nie konieczność pracy, w ogóle by się z domu chyba nie ruszał. A koniec waszego wypadu opłakany, to fakt. Ale żeby aż temperatura podskoczyła z tytułu niemocy onego, jego??? O kurczę!!!!!!
      Pozdrawiam serdecznie:)

      • 5 czerwca 2016 o 21:38

        O ty przebiegła istoto… aczkolwiek bardzo zdolna istoto ;) grunt, że umiesz się do tego przyznać ;) A spokojna będę jak skończy studia.. chyba ;) Serdeczności :)

  10. 4 czerwca 2016 o 19:29

    A nie mówił: mama,wrzuć na luz. Trzeba umieć się wyluzować, chłopak zdolny, da radę. Teraz jako dorosły człowiek musi sam już odpowiadać za siebie. Da radę, przecież Twoja nauka nie poszła w las…
    Z małżem zawsze można się dogadać…

    • 5 czerwca 2016 o 21:35

      Ultra, mam nadzieję, że jest tak jak piszesz :)

  11. 6 czerwca 2016 o 15:47

    Uwielbiam improwizację i spontaniczność, ale spać muszę mieć gdzie:). To zwykle jedyne, co robię, znaczy rezerwację jakąś. A ten kolega to chociaż tańcował, czy tylko pił?

    • 8 czerwca 2016 o 21:45

      Nie no, kumple tańcowali a także wychodzili na papierosa, często gęsto… myślę, że gdyby nie to, to balety skończyły by się koło dwudziestej pierwszej ;)

  12. 6 czerwca 2016 o 20:05

    No popatrz! tez balowałam, tez hotel, z tą różnica, że panna młoda mi zarezerwowała, więc cud mniud malyna i..potencji mojego męża to nie zalało;)

    Widac twoja młodsza latorośl taka cichociemna i zdolna bestia! a to więcej warte niż kucie!!

    • 8 czerwca 2016 o 21:48

      Dobrze, że chociaż Twój się należycie spisał ;) Często zachodzę w głowę, po kim On to cwaniactwo odziedziczył ? Na pewno nie po rodzicach ;)

  13. 8 czerwca 2016 o 17:36

    Jak ja Cię lubię czytać :) Normalnie micha mi się cieszy często i gęsto, no chyba, że temat mało śmieszny poruszysz :) Pozdrówki :)

    • 8 czerwca 2016 o 21:48

      Eva :D Ściskam i padam do nóżek za tak miłe zapewnienia :)

  14. 9 czerwca 2016 o 01:01

    Wybacz, czekałam na jakieś mocne uderzenie – te pokoje obok siebie…no, ale może jednak lepszy kac alkoholowy niż moralniak, gorzej się go pozbyć:-)
    Jakoś tak jest, że te romantyczne chwile najczęściej zdarzają się przypadkiem..

    • 11 czerwca 2016 o 13:15

      Mocne uderzenia to tylko u Konstancji ;) a ja jestem spokojniutka jak letni wietrzyk przecież :D

  15. 11 czerwca 2016 o 18:57

    Ubawiłam się :) czytając.
    Pozdrawiam

    • 12 czerwca 2016 o 16:49

      Aduś :) Cieszę się że choć przez chwilę zapomniałaś o swoich problemach :) Ściskam :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *