Burza stulecia. Międzynarodowa przygoda 3.

…….. ciąg dalszy poprzedniej historii …………………

Konstancja przez resztę dnia nie mogła się na niczym skupić. Kiedy Anka przyszła  na kawę i codzienne plotki, wymówiła się migreną. Wieczór nadchodził nieubłaganie, a ona ciągle nie miała pewności czy powinna zadzwonić.

- A może znów ucieknie jak przed Serafinem, albo się rozczaruje jak z Hieronimem? Wiedziała jednak, że jak nie zadzwoni będzie miała do siebie żal,iż zmarnowała taką okazję. Oto los postawił na jej drodze mężczyznę, z którym zdradzała  męża  zawsze po kłótni, kiedy nie mogła usnąć. A teraz ciągle się waha. Dlaczego?

Przed północą  podeszła do telefonu. Dokładnie rozprostowała pognieciony kartonik. Chciała jeszcze się przeżegnać, jak to zwykła czynić, gdy się czegoś bardzo bała, ale zatrzymała rękę tuż przy czole.

- Już chyba zgłupiałam do reszty!- pomyślała.

- Jak pomylę cyfry, to drugi raz nie zadzwonię -zadecydowała.

Kiedy wystukiwała numer była bardzo skupiona. Podniosła słuchawkę do ucha. Jednak zanim odebrał nacisnęła przycisk „stop”.

- A może jest już byt późno? Może już śpi?  Kiedy za moment usłyszała dzwoniący telefon, z wrażenia prawie go upuściła.

- Już wyjeżdżam - usłyszała po drugiej stronie.

Dopiero teraz dotarło do niej, że niedługo tu będzie.

- A jak wścibska sąsiadka zobaczy jak wchodzi do jej domu?-zaniepokoiła się. Szybko wyszła na podwórko i spojrzała w okno po drugiej stronie ulicy. Było ciemne. Emerytka spała. Z zamknięciem psa w garażu nie miała problemu. Horyzont rozjaśniały błyskawice, więc zwierzę chętnie pobiegło w kierunku otwartego schronienia. Wiatr się wzmagał. Pozamykała okna i jeszcze raz sprawdziła, czy dzieci śpią. Zgasiła światła. Mrok w salonie rozświetlał jedynie ekran telewizora i błyski piorunów.

Kiedy wszedł do domu, burza już szalała.

– Choć -pociągnęła go za rękę, zanim cokolwiek powiedział. – Usiądź- wskazała kanapę. - Zaraz przyniosę coś do wytarcia.

Kiedy wróciła Iwo ciągle stał.

- Proszę weź- podała mu ręcznik -Wiesz, głupio wyszło, niepotrzebnie zadzwoniłam, bo..

Nie pozwolił dokończyć. Przyciągnął ją do siebie i zaczął całować. Konstancja czuła jak powoli robi się mokra. Nie tylko z powodu jego przemoczonych  ubrań.

- Nic nie mów - szeptał pomiędzy pocałunkami.-Nic. 

Delikatnie odsunął ją od siebie i ściągnął mokry tiszert. Patrzyła na jego wysportowane ciało.  Miała ochotę głaskać obrysy odznaczających się mięśni, aby przekonać, że to co się dzieje, jest realne. Ale on się zbliżył i zaczął nieśpiesznie rozpinać guziki jej bluzki.

- Mogłam założyć coś bez zapięć - przemknęło jej przez myśl.

Kiedy się pochylił, aby rozpiąć pasek i ściągnąć jej spodnie, wplotła dłonie w  mokre włosy mężczyzny. Chciała przycisnąć jego głowę, aby ustami ulżył jej pragnieniu, lecz się powstrzymała. Teraz ona przejęła inicjatywę. Pociągnęła go delikatnie do góry, a kiedy się wyprostował, dotknęła językiem jego ust. Powoli posuwała w dół, znacząc na jego ciele nową, wilgotną linię. Nie przerywając, rozpięła pasek  i rozporek. Starała się robić to bardzo delikatnie lecz nabrzmiały członek utrudniał  sprytne ściągnięcie mokrych spodni. Musiał jej w tym pomóc. Kiedy ujrzała go zupełnie nagiego, zapragnęła poczuć jak wciska się  i wypełnia nią całą. Zaczęła w pośpiechu rozpinać stanik.

Powstrzymał ją - Ja - szepnął tylko.

Stanął za nią. Czuła jego oddech na szyi. Kiedy bielizna opadła przytulił  do siebie obejmując dłońmi jej piersi. Gorący penis dotykał jej pośladków. Pomyślała, że chce się kochać właśnie w ten sposób. Jednak on odwrócił ją i przytulił. Teraz czuła drżenie jego ciała i przyśpieszony oddech. Mogła tylko lekko rozchylić uda aby mieć go w sobie, jednak  wiedziała, że ta pozycja  za szybko doprowadzi ją na szczyt. Wyszeptał coś po węgiersku, ale zaraz dodał

 - Bałem się że nie zadzwonisz.

– Przecież obiecałam.

- Tak, ale się bałem.

Pociągnęła go w kierunku kanapy. Nie mogła dłużej czekać. Za oknem szalała burza, a w niej szalało pragnienie. Zanim odpowiednio się ułożyła, zdążył założyć prezerwatywę. Wszedł w nią patrząc kochance w oczy. Ona również nie spuszczała z niego wzroku.  Wykonał tylko kilka ruchów, gdy złapała go za pośladki i przycisnęła mocno, aby zwiększyć doznania. Przymknęła oczy. Wyostrzone zmysły notowały wszystko dookoła. Deszcz stukający o szyby, odgłos grzmotów, jego zapach i ich przyśpieszone oddechy. Wiedziała, że tę scenę zapamięta na długo. Chciała, aby to co się właśnie działo, trwało  jak najdłużej. Jednak była tak podniecona, że nie potrafiła powstrzymać orgazmu.

Poczuła jak fala gorąca przeszywa całe ciało. Pulsowanie i cichy jęk spełnienia nie uszły uwagi kochanka. Iwo przerwał. Nie pozwoliła, aby kontynuował. Wysunęła się z pod niego. Kiedy poszła do kuchni, położył się na plecy. Wróciła z miseczką pełną kostek lodu. Wzięła jedną i położyła na jego brzuchu.

Dotykając i jednocześnie zlizując rozpuszczoną ciecz, zbliżała się do nabrzmiałego członka. Pomimo, że była bardzo blisko, nie wzięła go do ust. Czuł, ze się z nim drażni. Powiedział o tym, lecz ona tylko na niego spojrzała,  bo nie zrozumiała i kontynuowała zabawę. Potem zaczęła pieścić penisa. Kiedy myślał, że skończy w jej ustach, nagle przerwała i usiadła na niego.

- Powiedz coś jeszcze po węgiersku - poprosiła.

Kiedy zaczął mówić, domagała się tłumaczenia. Wszystko po to, aby skupił się na czym innym. Chciała czuć go w sobie jak najdłużej.

Poruszała się tak, jakby właśnie jechała na ulubionym wierzchowcu. Czułe słowa szeptane w obcym języku, burza i ich namiętność. Mieszanka zbyt wyszukana, aby mogła zdarzyć się ponownie. Rozkoszowała się każdym pchnięciem. Poruszała się zrazu powoli i delikatnie, potem coraz szybciej i szybciej, aż do wspólnego spełnienia.

Kiedy skończyli  osunęła się na niego. Poczekała, aż rozkosz przeniknie wszystkie komórki ich ciał. Potem wstała i poszła do łazienki. Kiedy wróciła Iwo ciągle jeszcze leżał na kanapie. Usiadła i zaczęła gładzić jego włosy.

-Obiecaj mi, że już nigdy się do mnie nie odezwiesz. Ani nie będziesz zwalniał przy moim domu - poprosiła.

- Ale dlaczego?Przecież moglibyśmy znów się spotkać- wyszeptał.

Usiadł i przyciągnął ją do siebie.

-Nie. Nie możemy.To miał być tylko jeden raz. I tak będzie.Zawsze będę o tobie pamiętać- wyjaśniała.

Chciał zaprotestować ale położyła palec na jego usta.

- Proszę  cię.-  patrzyła na niego z łzami  oczach.

Potem go pocałowała raz ostatni.

 - Dobrze. Będzie jak chcesz -obiecał.

*                         *                               *                                  *                                      *

Od tamtej pamiętnej nocy, Konstancja pokochała burze.

  20 comments for “Burza stulecia. Międzynarodowa przygoda 3.

  1. 20 lipca 2014 o 12:22

    Nosz w samo południe musiałam tu wpaść…

    • 20 lipca 2014 o 12:36

      Ava :) he he… ale przecież mogłaś się spodziewać, że coś nie teges, skoro było ostrzeżenie o pełnoletności ;)

  2. ~Pani S.
    20 lipca 2014 o 16:22

    Demon, nie Consek! :) A u nas burzy ani widu, ani słychu… :)

    • 20 lipca 2014 o 16:56

      Pani S. :) proszę sobie wyobrazić, że tak czekałam na tą burzę, która się nijak nie pojawiała, że wzięłam i się wkurzyłam i napisałam ;) pewnie wersja pisana w obliczu grzmotów, była by bardziej piorunująca ;)

  3. Mucha42
    20 lipca 2014 o 22:05

    Witaj Conscu to dobrze że nie przeczytałam tego przed wyjazdem. Aż się boję co to by było jakby była burza ;-) Czy któryś mężczyzna by przetrzymał jak czytelniczki chciałyby sprawdzić jak to jest ;-) I jeszcze jeden plus, nie wiem czy to ktoś zauważył ale jest swojego rodzaju uświadamianie. Pozdrawiam.

    • 21 lipca 2014 o 10:11

      Muszko :) no nie wiem… nie wiem… czy w dzisiejszych czasach można kogokolwiek w tym temacie jeszcze uświadomić ;) Uściski :)

      • Mucha42
        21 lipca 2014 o 10:19

        Kochana, ale ja nie jestem pewna czy każdy wie do czego służy prezerwatywa i chroni nie tylko przed ciążą. :-)

        • consek
          21 lipca 2014 o 11:28

          a-ha!… a miałam w ogóle pominąć ten fakt… wiesz .. ale w ten sprytny sposób powstrzymałam lawinę pytań o choroby przenoszone drogą wiadomą ;)

  4. 21 lipca 2014 o 08:12

    Ja cież pierdziele. Toż ja w pracy czytam takie story? Oby szef mi zza ramienia nie zajrzał :)

    • 21 lipca 2014 o 10:12

      Aniu :) jak szef ma więcej niż 18 to może przeczytać ;)

  5. 21 lipca 2014 o 17:59

    Wow, na ciekawą historię trafiłam :D :D

  6. 21 lipca 2014 o 23:35

    czytanie tego przed snem to też nie najlepszy pomysł :P

    • 22 lipca 2014 o 09:03

      Greta :) hym… no cóż Ci mam powiedzieć :) na Twoje wpisy też trzeba uważać ;)

  7. ~Calluna
    22 lipca 2014 o 17:34

    Kochana w taki upał, takie teksty. Idę po lód i może wreszcie burza nadejdzie.

    • 22 lipca 2014 o 21:25

      Calluna :) no fakt… trochę niefortunnie się wychyliłam z tematem… ale podobno właśnie burze nadciągają ;)

  8. ~Dona
    24 lipca 2014 o 10:57

    no szał…. dobrze, że dzisiaj chłód :))

  9. 4 września 2014 o 11:03

    Piekne… po prostu piekne… pojade cytatem: „Czy inteligencja nie meczy Cie czasem?”

    • 4 września 2014 o 14:39

      bardzo się cieszę, że się Tobie podobało :) co do pytania… przez skromność na nie nie odpowiem ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *