Tag: żona

ściana

Na poważnie w mało poważnym dniu. Ściana w roli głównej.

Liżę rany. Coś tak myślę, że jeszcze długo mi to zajmie, bo jakoś nie mogę się przyzwyczaić do przegranej. Z Małża wylazła natura Prezesa Ka. Żadne argumenty do niego nie docierały, że .. lepiej poczekać, bo przecież małą łyżką też można się najeść… że… teraz nie potrzebujemy takiej gotówki … że… leży niech leży, jeść nie prosi. I takie tam…

ostrygi

Ostatnie kuszenie niedokonane. Glamur na talerzu.

No to powiem Wam, że mój Małż się postarał i zaskoczył mnie tak, że o mało nie zeszłam zaraz po wejściu. Niiiieeeeeeniiiieniiie. Nie tak jak w Sylwestra. Na szczęście. Otóż w Dniu Kobiet przywitał mnie w progu wiązanką z trzech pąsowych róż okraszoną dość chaotycznymi życzeniami. Róże nawet pachniały, a życzenia, cóż, były jakie były. Taaaa. Nigdy nie miał melodii…

telefon

Podsłuch na własne życzenie, czyli sanatoryjnych wpadek ciąg dalszy.

Pana Z. poznałam na wycieczce zorganizowanej przez sanatorium. Żar lał się z nieba, a on w swojej  czarnej bluzce wzbudził moje współczucie. No tak to jest, gdy nie ma żony, która by wskazała słuszny kierunek w doborze ubrań. W kolejce do źródełka staliśmy obok i zamieniliśmy z sobą kilka słów, na jakiś mało znaczący temat. Potem wracaliśmy do autobusu również…

noże

Usram sie a nie dam sie. Drewniana historia.

STĘPIONE PRAGNIENIA. Poniedziałek, 4 czerwca 2012 (10:42) Autor: constans  W końcu się doczekałam. Ale nie jestem pewna czy dokładnie o to mnie chodziło. Musiałam coś pochrzanić przy wizualizacji.Otóż. Mój Małż,  jak wrócił w ubiegłym tygodniu na łono rodziny to w dłoniach trzymał kamień. Być może ten mój ostatni niekontrolowany wypad do matrixa dał mu do myślenia ? Być może? Ale powinnam wszystko wyłożyć po…

rolnik

Kibic w krzakach. Napis zobowiązuje.

Melduję, że zostałam bezczelnie odcięta od neta przez pomarańczowego operatora. Dlatego też nie bywałam na salonach. Waszych rzecz jasna. A tyle się działo, że byłby materiał na potężną notę. Jednak może rozbiję ją na poszczególne dni? Ale nie wiem? Dobra. Na razie zaczniemy od ubiegłej niedzieli. A potem zobaczymy. Znów zostałam wdową, Słomianą rzecz jasna. Poza kilkoma zgrzytami, nie wliczając…