Tag: urzędnik

pobrane

Srał to kot. Rodzaje budowy według królika doświadczalnego.

Nawet nie pytajcie, gdzie mnie wcięło. Wszelkie tłumaczenia byłyby próbą zachowania twarzy… a w obecnej sytuacji nie wiem, czy akurat to stwierdzenie ma sens. Jednak zanim zagłębię się w temacie mojego wyglądu, otrę się o inne aspekty poza blogowego życia. Otóż, w kwestii kociąt, muszę donieść, że rosną jak na drożdżach. Przyznaję, miałam ambitny plan zamieszczenia filmików, z pierwszych prób…

urząd

Ale to już było. Na specjalne życzenie strzał w kolano.

„BO JA JESTEM TAKA MALA„… TRALALALA Sobota, 12 stycznia 2013 (13:21) Autor: constans Co do tytułu. Była kiedyś taka piosenka.…( wzdech) .. i jeszcze jeden głębszy …. (WZDECH) Coś mnie dziś tak naszło.No nie wiem.. Jakieś takie przemyślenia mnie dopadły.A o czym to ja chciałam? Aha.Chciałabym.. przynajmniej czasami.. ale „czasami” to takie enigmatyczne, więc sprecyzuję.. DWANAŚCIE DNI W ROKU.. przynajmniej.. być taką bezbronną kobietką.…

dziura

Niekompetencja urzędnika. Czarna dziura znalazła właściciela.

Dziś jestem już spokojna jak wieś sielska i anielska. Ale przez ostatnie dni balansowałam na granicy wytrzymałości nerwowej.  A wszystko przez przetarg, który dotyczył kawałka   użytkowanej przez nas działki . No to może zacznę od początku. Otóż kilka lat temu, okazało się, że to co uważaliśmy za naszą własność, wcale naszą własnością nie jest. No powiem szczerze, że wówczas…

drzewo

Elektrownia nakręca bardziej, niż napój energetyczny.

Poniedziałek wyczerpał wszystkie pokłady mojej cierpliwości. Nie wiem, jak przeżyję do końca tygodnia. -Co się dzieje?- Spytacie. Otóż,  świerk opisany wcześniej  niejako zmusił mnie, aby jak najszybciej przedsięwzięła kroki urzędowe. Tym razem  nawet przez moment nie podejrzewałam Małża. W ogóle. Gdyż On zawsze jak tylko przyjechał, to zerkał na drzewo i z troską  pytał, czy dzwoniłam do elektrowni. Twierdziłam, że dzwoniłam.…

urzędnik

Umowa śmieciowa. Ludzka twarz urzędnika.

Przecieram oczy ze zdumienia. A może raczej ze wzruszenia ?. Otóż okazało się, że Ktoś się za mną wstawił. Ten Ktoś to nie byle kto, tylko Inspektor PIP-u. Właśnie dziś Dyrekcja mnie poinformowała, że mam spotkanie z owym Panem. Nie ukrywam , że zaskoczona byłam bardzo, gdyż nikt nigdy nie wzywał mnie na żadne rozmowy. No chyba że związane z…