Tag: szpital

tort

Sieczka i karma. Ciasto kluczem do wyższej półki.

Nie wiem, co ze mną nie tak ? Bo niby w mym życiu dużo się dzieje dobrego i niekoniecznie dobrego, jednakże wszystko to, ginie w mrokach niepamięci, bo miast ogół zdarzeń mozolnie spisywać na blogowych łamach, śledzę kolejne sezony  naćpanych pielęgniarek amerykańskich, mordercy morderców i eleganckich polityków… też amerykańskich. Rzygam panoramicznie  tą amerykańską sieczką, lecz nie mogę się powstrzymać. O…

leśna

Wiekowy senior. Jazda bez trzymanki.

Boże, od czego by tu zacząć. Może od dnia siódmego. Znaczy niedzieli. Bo właśnie wówczas zeszłam na zawał 11 razy. Dlaczego, aż jedenaści? Bo tyle było nieodebranych połączeń ze szpitala, w którym ulokowałam mojego tatusia lat 83. Wiem, że zaczynam od dupy strony, ale czasami trzeba sobie urozmaicić wstęp i budować napięcie. Jeszcze na marginesie dodam, iż napięcia ostatnio u…

swatka

Nowoczesna swatka. Szczęściu trzeba pomagać.

Pierwsze koty za płoty. sobota, 26 kwietnia 2014 ( 09 :46) Autor: constans Dziś nie miałam ochoty na zamieszczenie wpisu. Zupełnie. Ale już mam. Jesssssuuu.. jaka jestem niezdecydowana.  Ale w sumie lubię takie spontaniczne reakcje.Takie pójście na żywioł rzekłabym. Hymm.. o czym by tu, żeby Was nie zanudzić? Dobra.Muszę napisać, że wczoraj bawiłam się biuro matrymonialne. Moje starania dosięgły Syna mego najstarszego co to…

sala

Szpital to nie bułka z masłem. Ach śpij.. Kochanie…

Zaczął się trzeci tydzień w szpitalu, a ja jestem tak padnięta, że  dziękuję.  Niby tyle czasu wolnego, więc mogłabym ciąć komara ile wlezie. A tu nic z tego. Pobudka o koszmarnej godzinie czyli o 5.15 ( pomiar temperatury). Co prawda cały proces odbywa się zupełnie nie inwazyjnie. Nikt nie wtyka termometrów pod pachę, tylko zbliża taki pistolecik do czoła i…

gazeta

Popularność wymaga poświęceń. Na własnych śmieciach.

No. W końcu wylądowałam w rodzinnych pieleszach. Choć wcale nie tak łatwo było wydostać się z oddziału neurologii. Lekarz prowadzący jakoś tak się ociągał, bo jako ostatnia dostałam wypis. Doktor zjawił się tuż przed ósmą i stwierdził, że jest już opis rezonansu i nie ma w nim nic takiego, abym zaraz-teraz leciała na operację. Odetchnęłam z ulgą, bo jakoś nie…