Tag: przygoda

deszcz

Dyżurny mechanik. Opanowanie, sztuką nabytą przez lata.

Dzisiejszy wpis poruszy problemy motoryzacyjne właścicielki tego oto bloga, która od pewnego czasu WRESZCIE pomyka do pracy SWOJĄ Rakietą. Taaaa. Po takiej przerwie  mam wreszcie materiał na obszerny wpis, lecz ostrzegam, będzie dość monotematycznie. Aby wszystko miało sens, muszę cofnąć się  do listopada ubiegłego roku. Otóż w tym właśnie czasie do zmotoryzowanej rodziny Conska zawitała Andżela. Stało się to dość…

narew

Płynie, wije się rzeczka. Połowiczne olśnienie.

BIAŁO – CZERWONA. Poniedziałek, 18 czerwca 2012 (12:19) Autor: constans Nienieeeee. To nie będzie wpis o fladze, ani o strefie kibica. Raczej o innej strefie na mym ciele , którą wczoraj na leżaczku nieopatrznie wystawiłam do słoneczka, po czym zasnęłam. Nie na długo. Gdzieś tak ok.1h. I doprawdy nie miałam takiego zamiaru, aby spać. Ot, przymknęłam oczka na chwilę. A kiedy je otworzyłam to nie zdawałam…

szmata

Makulatura jako towar deficytowy. Podróż w czasie.

„Wspomnienia są niczym ulubione ciastka, które pomimo, że je zjadłeś, wciąż  je masz „  Consek                Wiem wiem. Skończyłam na słodyczach i zaczynam od słodyczy. No tak się jakoś porobiło. Otóż. Dziś zebrało mi się na wspomnienia. Bo ileż można o teraźniejszości?. Tak. Jak wszystkim wiadomo, sytuacje, które powodują szybsze bicie serca oraz bezsenność, na zawsze…

cwiczenia

Nowy etap w życiu Poco, następstwem chrapania na macie.

Jeszcze wczoraj stałam nad przepaścią, ale dziś zrobiłam wielki krok naprzód. Możecie mi zarzucać, że nie jestem cierpliwa, że nie obchodzi mnie trauma na jaką narażam stworzenie boże, że jestem egoistką do potęgi entej. Mam to gdzieś. Do wczorajszego dnia jechałam na rezerwie. Czułam, że jeszcze jedna noc a będziecie mnie odwiedzać : a) w szpitalu ( wypadek podczas prowadzenia…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Lunatykowanie na jawie. Bez odpalania miotły.

CZEREMCHA PLUS PEŁNIA RÓWNA SIĘ NOGI W BĄBLACH. Niedziela, 6 maja 2012 (10:05) Autor: constans Na moim podwórku rośnie czeremcha. Jak kwitnie to jej kwiaty tak pięknie pachną. Choć ja to wolę jaśmin. Kiedyś to nawet słyszałam, że ktoś onegdaj przedobrzył z tymi czeremchowymi kwiatkami i rano się nie obudził bo się nimi zatruł. Ale ja przecież nie będę wierzyć…