Tag: praca

aampli

Amplituda życiowa. Drugie imię pierwszej żony.

A jednak pierwszy kwietnia w tym roku zrobił mnie w jajo, gdyż albowiem śliczna pogoda, która wówczas trwała, dawała nadzieję na totalne ocieplenie. Naładowana prima aprillisową witaminą D, dostałam takiego pałera, że powynosiłam wszystkie znienawidzone, zimowe okrycia, barchany i takietam.O! o! o! conskowa naiwności! Zaraz potem, przez kolejne kilkadziesiąt dni, budziłam się z ręką w nocniku, albowiem zasypiałam z wiarą,…

paw

To na drzewie, to na moście. Wolność ponad wszystko.

Wybaczcie, nie miałam alternatywy i musiałam opisać to co poniżej, bo takie chwile nie zdarzają się często. Przynajmniej dla mnie. Ale ostrzegam, jak ktoś tam po drugiej stronie, spożywa właśnie jakiś posiłek, bądź też jest tuż po nim, to niech sobie daruje i wyjdzie po angielsku. Sie nie pogniewam. Poranek dnia wczorajszego. Wreszcie, jak biały człowiek, jadę do pracy Rakietą.…

babcia

Rozmowy kontrolowane. Babcia na łączach.

Nie mam czasu na nic. Od jakiegoś czasu. Dokładniej od momentu, gdy założyłam sobie chomąto na swą łabędzią szyję. Znaczy wówczas, gdy podjęłam pracę zarobkową. Wszystko było git, lecz oto przyszła wiosna i pora, gdy ogród mnie nawołuje. I warzywnik drze się wniebogłosy. A ja przecież wracam o osiemnastej i padam na twarz. Podejrzewam że z przemęczenia, choć pewności nie…

wino

Długofalowe skutki spłodzenia synów. Ściśle według instrukcji.

Zapowiada się piękny dzień, który w większości spędzę na ryciu. Ciągle jeszcze macham motyką w ogrodzie i na warzywniku. Z całej paczki ogórków wzeszło dwa. A o cukinię to nawet nie pytajcie, bo z dziesięciu nasionek umieszczonych w torebce, żadne nie wzeszło. Póki co musiałam opleć pusty zagon. Ale dokupię i dosadzę. Obiecuję. W końcu muszę jakoś uzupełnić taki kawał…