Na poważnie w mało poważnym dniu. Ściana w roli głównej.

Liżę rany. Coś tak myślę, że jeszcze długo mi to zajmie, bo jakoś nie mogę się przyzwyczaić do przegranej. Z Małża wylazła natura Prezesa Ka. Żadne argumenty do niego nie docierały, że .. lepiej poczekać, bo przecież małą łyżką też można się najeść… że… teraz nie potrzebujemy takiej gotówki … że… leży niech leży, jeść nie prosi. I takie tam inne konkrety. Lecz jak grochem o ścianę. Postawił na swoim . Potem przyniósł do domu harmonię forsy i był mega zadowolony. A ja wogle. Normalnie nawet mi powieka nie drgnęła.- Cieszysz się Kotuś?- spytał rozkładając ją przede mną. – Znasz moje zdanie, na ten temat- odrzekłam chłodno,wyminęłam zaskoczonego nowobogackiego i oddaliłam się do garów. A wszystko przez to, że podczas naszych walk stwierdził, iż jestem PA ZER NA! Nooooo. To mnie dźgnęło w sam środek mego jestestwa. OSZTYNIEMYTY!.Co prawda mogłabym przyznać mu rację i zwinąć jeden zabanderolowany plik peelenów, albo i dwa,i lecieć na szopingi, lecz pokazałam klasę. NO! Niech się wypcha i powiesi na ścianie.

 

Dobra. Dziś mamy dzień oszukańca. Tak. Normalnie nikogo nie udało mi się oszukać. Co prawda miałam zamiar zadzwonić do Małża i postawić go pod ścianą, zapodając pewną mrożącą krew w żyłach historię, ale jak się Młody o tym dowiedział, to stwierdził, że ojciec by tego nie przeżył. Więc odpuściłam. Niech se jeszcze pożyje.Mnie nikt nie oszukał. Myślałam, że chociaż pogoda mnie zaskoczy i w momencie, gdy powynosiłam pierzyny, ześle burzę. A tu nichuchu. Słońce świeciło przez calusieńki dzień, na termometrze ponad dwadzieścia, aż do wieczora.

Nuda panie… nuda.

AHA! No przecież. Nie pochwaliłam się, że jednak wygrałam plakat z Zenkiem. Wróć! Plakacik. Format A4. Taaa. Zadzwonili w Dzień Kobiet. Czad. Pierwotnie chciałam przykleić Zenona na ścianie po swojej stronie łóżka. Niechby Małż zobaczył, że żadna kasa na mnie nie działa, bo i tak będę robić co będę chciała. A tu dupajasiunapodlasiu. Mogę sobie go zawiesić w szafce pracowniczej, na drzwiczkach co najwyżej. Jednak jest pewien problem. Nie posiadam takowej szafki. Dlatego też przekażę plakacik dla znajomej fanki, która jeździ na wszystkie gale discopolowe. Niech se spogląda na wyretuszowanego fotoszopem idola. No powiedźcie, czyż ja jestem pazerna? 

I jeszcze coś. Na zakończenie, zupełnie poważnie. Mija kolejny rok mojej bytności w blogosferze. Tradycją stało się… tak myślę… że w tym oto, wyjątkowym dniu, mój kolega Kostek się uaktywnia i wyłuszcza kolejną historyję o Konstancji.

Otóż, tak będzie i w tym roku. Jak zwykle wpiszcie hasło, jedno  z wytłuszczonych i włala..

  25 comments for “Na poważnie w mało poważnym dniu. Ściana w roli głównej.

  1. 2 kwietnia 2017 o 07:37

    Czyżbyś doszła do ściany? Drzwi szukaj, albo okna.

    • 2 kwietnia 2017 o 08:22

      Ewo, zastosowałam metodę, że skoro nie mogłam jej przebić, to pozostaje się dostosować… zawiesić na niej komputer i mieć okno na świat ;)

  2. 2 kwietnia 2017 o 08:47

    Plakacik mówisz nad łóżkiem? Gdyby ktoś inny na nim, to jeszcze… ale Zenek?
    Mężczyźni maja inny punkt widzenia na wszystko niemal, więc nie zaprzątaj sobie myśli…chociaż najpierw nas bodzie, na pewno!
    A o Konstancji chętnie poczytam i gratuluję w całej rozciągłości ;-)

    • 2 kwietnia 2017 o 10:08

      Zenek też chłop, więc wiesz ;) Gratulacje prześlę emaliją do Kostka, rzecz jasna ;)

  3. 2 kwietnia 2017 o 09:02

    Oponuję co byś wstawiła tekst/piosenkę dzięki, której ów plakat zdobyłaś. No.
    Ej nie pisze się o grubych hajsach trzymanych w chacie, bo was Silnoręki zdybie. Ja np. najbardziej wartościową rzecz jaką posiadam w domu to nerka, ale mam ją zawsze przy sobie.

    • 2 kwietnia 2017 o 10:10

      Nie wstawię, gdyż albowiem rękopis się zapodział, wszak pisałam na kolanie. Co do hajsu powiem tak, nie trzymamy go w hacjendzie bo Małż zakopał go w słoikach pod jabłonką. No!

  4. ~ariadna
    2 kwietnia 2017 o 10:16

    A gdzie ta jabłonka? Przydałoby się trochę hajsu.
    Nie mów, że pod moją (jabłonką)….. ;)

    • 2 kwietnia 2017 o 10:47

      Abojawiem? Nie powiedział pod czyją jabłonką. Jedynie co wiem to to, że wrócił bez słoików, w zabłoconych butach, na głowie miał zeschnięty liść jabłoni a w dłoni dzierżył łopatę ;)

  5. 2 kwietnia 2017 o 18:15

    Coś mi się wydaje, że pod moją zakopane, ponieważ zauważyłam świeżą ziemię i spory kopczyk.
    Sprawdzę na wszelki wypadek. A na słoneczko trzeba poczekać do drugiej połowy kwietnia. Wtedy żaden Zenek nie będzie potrzebny. I wena napłynie, i gotówka, i lepsze samopoczucie.
    Serdeczności zasyłam

    • 2 kwietnia 2017 o 20:01

      A sprawdź, sprawdź jak najszybciej, bo a nóż widelec pazerny kret Ci podprowadzi słoiki i będzie pozamiatane. Pozdrówka.

  6. 3 kwietnia 2017 o 08:53

    Consku wybacz, ale nawiąże do gotówki. Czy Ty wiesz. ile Zenek ma w tym roku zarobić/, jeśli o tego Zenka chodzi? Aż tyle, że w publicznym radio się dziwią, że żadna Rodowicz, żadna Kozidrak tyle w rok nie zarobiły. Podobno 12.000.000 słownie: DWANAŚCIE MILIONÓW. I co ty na to?. ;) . :) .

    • 3 kwietnia 2017 o 12:33

      Tereso, ja na to jak na lato :) wszak to mój ziomal :D

  7. 3 kwietnia 2017 o 09:59

    te ruloniki złotych/pl to pewnie gdzieś u mnie zakopałaś. ja wciąż nie bardzo wiem kim ten Zenek jest ;)

    • 3 kwietnia 2017 o 12:35

      Makrelo, to mój Małż zakopywał, ja ewentualnie mogę odkopać ;)

  8. 10 kwietnia 2017 o 20:43

    dobrze, że Męża oszczędziłaś…niech żyje Chłop ;)

    • 21 kwietnia 2017 o 19:45

      Ech, niestety jestem wspaniałomyślna i mam mientkie serce :)

  9. 10 kwietnia 2017 o 20:46

    Banderolowane Twoje, Męża nie ważne, trochę w zapasie gotówki warto mieć!!!!!

    Przyjmij proszę Konstancjo najpiękniejsze życzenia świąteczne.
    Pozdrawiam:)

    • 21 kwietnia 2017 o 19:47

      Dziękuję za życzenia Elżbieto :) Serdeczności :)

  10. 21 kwietnia 2017 o 00:48

    Mniemam, że to ten Zenek, który został uznany za największą gwiazdę muzyki 25 lecia? Ciekawe czy żona Zenka też wiesza sobie plakacik z czyjąś podobizną nad łóżkiem? A może on też jej przynosi gotówkę i rzuca na stół, a ona mierzy go chłodnym spojrzeniem?

    • 21 kwietnia 2017 o 19:57

      Dobrze mniemasz. Wiesz co, dałaś mi do myślenia. Ciągle tylko Zenek i Zenek, a przecież pojęcia nie mam jak wygląda Zenkowa. Hymm. Muszę coś z tym zrobić.

  11. 23 kwietnia 2017 o 10:27

    Ojej, alez sie u Ciebie Szaty (graficzne) pozmienialy :) Brdzo tu nowoczesnie :) I milionerka w miedzy czasie zostalas :) To fajnie, aczkolwiek znam (z opisu powzej) Twoj stosunek do tarzania sie w tym dobrobycie!
    Pozdrawiam serdecznie, usciski!

    • 7 maja 2017 o 19:23

      Kjujewno, fakt … ostatnio wszystko się zmienia jak w kalejdoskopie. Co do milionerki to i owszem, jeśli by przeliczyć ową forsę na ruble to mogę się czuć jak milionerka ;) Buziaki :)

  12. 1 maja 2017 o 20:17

    Nie, nie, nie, coś tu jest nie tak. Ja rozumiem, że się nie pisze codziennie, ale, żeby raz na miesiąc? Posłowie nawet częściej na obrady chodzą. Nie żeby uczestniczyli świadomie, ale chodzą…

    • 7 maja 2017 o 19:27

      Linka, masz rację, to niewybaczalne, więc już się poprawiam i zaraz coś nastukam. Pozdrówka :)

Odpowiedz na „makrelaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *