aampli

Amplituda życiowa. Drugie imię pierwszej żony.

A jednak pierwszy kwietnia w tym roku zrobił mnie w jajo, gdyż albowiem śliczna pogoda, która wówczas trwała, dawała nadzieję na totalne ocieplenie. Naładowana prima aprillisową witaminą D, dostałam takiego pałera, że powynosiłam wszystkie znienawidzone, zimowe okrycia, barchany i takietam.O! o! o! conskowa naiwności! Zaraz potem, przez kolejne kilkadziesiąt dni, budziłam się z ręką w nocniku, albowiem zasypiałam z wiarą,…

ściana

Na poważnie w mało poważnym dniu. Ściana w roli głównej.

Liżę rany. Coś tak myślę, że jeszcze długo mi to zajmie, bo jakoś nie mogę się przyzwyczaić do przegranej. Z Małża wylazła natura Prezesa Ka. Żadne argumenty do niego nie docierały, że .. lepiej poczekać, bo przecież małą łyżką też można się najeść… że… teraz nie potrzebujemy takiej gotówki … że… leży niech leży, jeść nie prosi. I takie tam…

grabie

Zaskakujący koniec lutego. Lekka ręka, ciężka noga.

Gdyby ktoś mi powiedział, że ostatni dzień lutego, spędzę tak jak właśnie go spędziłam, to bym popukała się w czoło. Dlatego też muszę, po prostu muszę, napisać o tym, bo kto wie, czy taki czas się jeszcze kiedykolwiek powtórzy? Przynajmniej w moim życiu, wszak młodsza nie będę. Dziś wzięłam dzień wolny. Przeznaczyłam go na zrobienie badań podstawowych, potrzebnych do złożenia…

tęcza

Luty, napięcia i nawilżania typu różnego. Czas na zmiany.

Luty mija pod znakiem napięcia, wszelkiego. Z konkursu nie zadzwonili i już raczej się nie dodzwonią. Otóż, komórka moja osobista wysunęła się z kieszeni i wpadła  w kałużę podczas wysiadania z rakiety. Szybciutko ją wyciągnęłam, lecz niestety była wodoszczelna inaczej. Inaczej,gdyż wody wpuszczonej do środka, nie wypuściła, o czym dowiedziałam się nieco później. Mam nadzieję, że nie za późno. Teraz…