Nieokiełznany pragmatyzm Adaśka i bezpodstawna zazdrość Małża mego nieobecnego.

DROGA ” FILIPINKO”

Czwartek, 3 października 2013 (10:37)
Autor:
awatar constans

Zwracam się z gorącą prośbą o pomoc , gdyż nurtuje mnie jeden problem. Sprawa jest dość delikatna, więc mniemam, że zostanie potraktowana  z należytą powagą . No to może zacznę od samego początku. Uwaga , zaczynam.

 W końcu się doczekałam. Dobra. Może zabrzmiało zbyt mocno, bo  nie czekałam AŻ tak niecierpliwie. Ot, tylko na tyle o ile. Taka zwykła kobieca ciekawość mną powodowała. Wyłącznie. Ale zanim się doczekałam, wcześniej dane mi było ujrzeć nadawcę. Bo chyba wszyscy się domyślają, że mam na myśli paczkę. Tak tak.. TĄ OD ADAŚKA. Możecie już przestać obgryzać paluchy z niecierpliwości. Natychmiast. Nie warto było. Wogle. Ale zanim zdradzę zawartość pakunku, muszę nadmienić, że paczka owa była poprzedzona kilkoma telefonami od darczyńcy.

A że kinder sztubę wyniosłam z domu, więc nie odrzucałam połączeń z różnych numerów zaczynających się bardzo nietypowo. Wszak pochodziły z innych kontynentów. Odbierałam, a jakże , a potem plułam w brodę, że niepotrzebnie wkręcam się w tą grę, choć znam dobrze nagrodę jaka czeka na mecie zwycięzcę. W sensie … MIKRY puchar. Wtajemniczeni wiedzą osocho, więc nie będę się nad nim rozwodzić, bo przecież mam Małża, którego JEDNAK nie zamierzam  obdarzyć porożem a’la Adaś .. pomimo wszystkiego tego, co mi onegdaj uczynił, a co przełknęłam … zapiłam zimną wodą… ale przecież, że nie zapomniałam.Tak że tego. To była tylko taka  reminiscencja.

Adaśko spotkał się ze mną NIBY przypadkiem. Taaa jaaa. Stwierdził, że ślicznie wyglądam .- Ooooo niiiieeeenie.. Za stary wróbel jestem, aby się dać nabrać na takie plewy… Potem spytał ogólnie o rodzinę. Spotkanie  przed spożywczakiem trwało jakieś pięć minutek. Nie więcej . Gadka w sumie o niczym. Ot, takie bontonkaszanka. Rozmowę zakończyłam stwierdzeniem, iż..- bardzo Bardzo BARDZO się śpieszę, ale nie musi mnie podwozić. Dlaczego?.Bo nie. Wolę gnać piechotą. Sport…. siatkink-łoking.. i inne takietam. Odjechał posłusznie .

Minęło kilka dni. Akurat Małż wpadł na domową metę i się pławił w życiu rodzinnym, kiedy pod domem zaparkował bus z przesyłką. Osobiście to znajdowałam się wówczas w tzw. pracy i pochłonięta obowiązkami zignorowałam 8 połączeń od Władcy Mego Pierścienia. Po prostu miałam wyłączone dzwonki. Zdarza się. Nie.

Kiedy załapałam, że się dobijał,  byłam już u drzwi swoich. A Ten mi od progu , wyskakuje z twarzą.. – Że co ja robiłam?!?!.. -Że nie odbieram połączeń!!..  -Że paczka!!.. -Że od Adaśka!!.. -Że łaj!!.. -Że sraj!!.. Normalnie zafundował mi takie stereo, żejapierdole.

W pierwszej chwili mnie zamurowało, bo oczami wyobraźni widziałam pudło z koronkowymi fatałaszkami z pośród których wyłania się dildo pokaźnej wielkości. Spanikowałam nie na żarty. Pomimo natychmiastowego zwatolenia mózgu, próbowałam go jakoś reanimować.. -Myśl kobieto.. myśl.. jak z tego wybrnąć. Zdążyłam się nawet spocić ze strachu . Ale gdy dotarłam do obiektu rozbebeszonego na środku salonu to żem odetchnęła. Pełną piersią. Otóż. Zauważyłam sześć pudeł kawy rozpuszczalnej .. tak tak.. nie pudełek ale właśnie PUDEŁ.

-Czy ja przypadkiem nabijam automaty do kawy? Hę? Poza tym zgrzewkę maszynek jednorazowych męskich. -Ożeszszszszzztyyy. Czyżby jakaś aluzja ?Obok leżały szczoteczki do zębów dla całej drużyny piłkarskiej plus tuby pasty wybielającej…-Łatdefak?Na stoliku stały napoczęte przez synów mych wygłodniałych, dwa torbiszcza . W jednej znajdowały się żelki  owocowe ,w drugiej  karmelki śmietankowe. I NIC WIĘCEJ!!!.

Profilaktycznie zajrzałam do pudła głębiej, lecz niestetyż , czy też stetyż… nie było drugiego dna i niczego kompromitującego nie znalazłam. A na dodatek na papierze, w który było zapakowane pudło widniał jak wół adresat.. Małż Mój Osobisty. - No to se nagrabiłeś chłopie.. spojrzałam z piorunami w oczach na rozwalonego na kanapie.. w pozycji rzymskiej ustalonej AVE CEZAR.. Małża.

A potem to poleciała petarda słowna, wprost z moich usteczek różanych,  w jego kierunku .. -Że jak On mógł tak wystartować do mnie od proga?!?!.. -Że przecież jemu również zdarza się wyłączać dzwonki!!… -Że to, że ruszył się do drzwi, aby odebrać paczkę, to chyba żyłkawdupie mu nie pękła z wysiłku?!?! .. -Że Adaśko to również jego kolega!!!.. – I że wogle to paczka do niego, bo ja przecież nie używam męskich maszynek!! ( dobra.. czasami używam.. ale wówczas się nie przyznałam )..

A na koniec wytoczyłam ciężkie działo i przesylabizowałam mu wielkimi literami że… - TO ON BYŁ AD RE SA TEM A NIE JA !!!.. HA !! Niby coś tam niejasno próbował tłumaczyć, że to był przecież taki żart.. ten jego atak.. Chciał zobaczyć jak zareaguję, w sensie taki test. Niieeee noooo. Tylko pogratulować takiego wyczucia chwili. Po jakiejś godzince wyjaśniania wzajemnego i przepraszania , doszliśmy do takiego  konsensusu , że nigdy nie będziemy wyciszać dzwonków. W sumie dobre i to.

No i po takim darciu kotów, to żeśmy oboje byli tak wycieńczeni, że zaparzyliśmy se ” kawy ze świata dalekiego”.. przegryźliśmy żelkami tak twardymi, że nasze plomby i korony  wystawiliśmy  na ciężką próbę. Na koniec pokrzepiliśmy się karmelkami słodkimi do porzygania. I tyle. Nieeeniennie. Nie umyliśmy zaraz potem zębów szczoteczkami soft i nie goliliśmy wspólnie nóg. To akurat sobie darowaliśmy. Natomiast nie omieszkaliśmy snuć różnych ciekawych historii, co też nadawca miał na myśli konstruując taki zestaw emergency… i powiem szczerze, nic sensownego nie przychodziło nam na myśl.

W związku z tym, ponawiam swoją prośbę aby  Szanowna Redakcja pochyliła się nad moją sprawą, zwolała konsylium, zrobiła burzę mózgów i przedstawiła jakieś logiczne wyjaśnienia. Może ktoś bardziej bystrzejszy rozgryzie co autor paczki miał na myśli.

Z uniżeniem.   Oddana czytelniczka.

****************************************************************************

To była powtórka programu. Proszę więc nie wysyłać esemesów z błyskotliwymi radami. O tamtej paczce to ja zapomniałam, choć jeszcze ową  kawę piję do dziś, i pić będę jeszcze jakieś z dziesięć lat. Ktoś pytał - Co Małż mój na to, że Adaśko przysłał kolejną przesyłkę o której pisałam dopiero co.? Już mówię.

Po kilku próbach odgadnięcia co Adaśko przysłał, i bezskutecznego szukania Taliba,  buteleczki zostały odesłane przez umyślnego do Córki mej studiującej . Ma się dowiedzieć swoimi sposobami  ”z czym to się je”. W sumie to pogodziłam się , że je widzę po raz ostatni w życiu, bo przecież córka też ma włosy i ciało. I koleżanki.

Co do Małża. Już go poinformowałam, bo niech się lepiej dowie ode mnie, a nie od kogoś z gminu. Cóż. SŁYSZAŁAM, że minę miał nietęgą. Od razu spytał kto był adresatem. Odpowiedziałam, że tym razem ja. HA!. Mogłam skłamać, ale ja wogle nie umiem kłamać. Hymm.. Tak że tego… O czym my tu  rozmawiamy? Aha . Doooobraaaa .

Dziękuję za uwagę.

 

  4 comments for “Nieokiełznany pragmatyzm Adaśka i bezpodstawna zazdrość Małża mego nieobecnego.

  1. ~Pani S.
    18 maja 2014 o 10:25

    Ja rozumiem zdenerwowanie Twojego męża. On po prostu dobrze zna życie. Po czym mąż w filmach różnych bardzo życiowych poznaje, że w jego papućki wślizgnął się jakiś chytry lis? No, po czym? Po tym, że znajduje w łazience szczoteczkę i sprzęt do golenia. I teraz pomyśl, jak on biedaczyna się poczuł, kiedy zobaczył szczoteczki do zębów dla całej drużyny piłkarskiej i całą zgrzewkę maszynek?! Łza się w oku kręci… :)

    • 18 maja 2014 o 17:04

      Pani S. :)dzięki Pani oczy me się szerzej otwierają i dostrzegam to, czego dostrzec nie byłam w stanie, bo poszłam w zupełnie innym kierunku.. bo niby jedzie nam z paszczy.. czy tam inne tego typu podejrzenia.A tu rach ciach i wszystko staje się jasne. Ale nie chce mi się wierzyć, że Adaśko zastosował taki plan długofalowy.. hym.. no nie doceniałam go. Zupełnie. Jak tak dalej pójdzie to zostanie Pani moim autorytetem z najgórniejszej półki. Ołje :)

  2. 18 maja 2014 o 18:55

    Witam. Pani S pokazała jak to można spojrzeć na niektóre sprawy innym okiem. A jak będziesz na blogu którego masz adres to w rubryczce „Gdzie zaglądam” znajdziesz mój drugi blog. Szukaj po prostu Muchy. Pozdrawiam.

    • ~consek
      19 maja 2014 o 10:12

      Muszko :) dlatego warto pisać nie tylko ku pamięci :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *