Morderstwo pachnące ciastem drożdżowym. Ciemna strona mojego życia.

MOUSE & COTY.

Piątek, 15 czerwca 2013 (11:13)
Autor:
awatar constans

Ostrzegam. Tak jak obiecałam. Żeby potem nie było narzekań. Wpis będzie mało apetyczny więc jeżeli ktoś jest w trakcie, lub świeżo po spożywaniu czegokolwiek ,to niech sobie daruje ciąg dalszy.Dobra. Wyłuszczam.

Wszystko zaczęło się od tego, że jakiś czas temu Młodszy ,chcąc doprowadzić Janosika do jako takiego porządku, wyniósł odkurzacz do garażu. Po skończonych porządkach przytaszczył  z powrotem i porzucił na korytarzu. Bo jakoś tak łatwiej mu było porzucić go przed drzwiami niż odtransportować do schowka. I już go nie było. I nawet mnie to zbytnio nie obeszło, bo ja też nie zamierzałam go chować tylko poczekać ,aż młody wróci i zauważy ,że jednak on tam wciąż leży i czeka. Na niego. Bo ja nie sprzątam po moich dzieciach.Taka jestem wyrodna matka. Ale dzięki temu mam czas na siedzenie na dziennikach. I jak tak przedzierając się do drzwi, wymijałam ów sprzęt, posłyszałam takie skrobanie. Zastygłam w bezruchu tuż nad odkurzaczem. O tak. Stałam centralnie nad źródłem odgłosów. -Mysz.- Błysnęło mi pod kopułą. Schyliłam się i zaczęłam pukać w urządzenie ssąco-czyszczące.Nic. Cisza.

Myślałam ,że myszka ze strachu wyskoczy i ucieknie wprost w ramiona rozłożonego nieopodal Gacka ( kocur czarny lat 3). Ale że nic pukanie i dmuchanie w rurę nie dało, to zaczęłam powoli rozbierać mysią pułapkę. I kiedy wszystko co mogłam pooddzielałam od siebie, a gryzonia nadal nie zobaczyłam , postanowiłam poczekać. Bo w końcu nie rozpłynął się w powietrzu. -Kiedyś zaskrobie .Albo wylezie. Przecież. I wówczas to ja przeszłam test na cierpliwość.I pewnie bym wygrała jakąś naszywkę ,gdybym była skautem.

Przez 2godz. to ja nie spuszczałam oka z odkurzacza. A uszy to aż poczerwieniały z nadstawiania. I im dłużej czekałam, tym nienawiść do myszy narastała. Bo nie będzie mi taki Stuart Malutki marnował mego cennego czasu. Ale się wreszcie doczekałam.Zaskrobał. Oszfak. Siedział pod obudową silnika ,ale jak on tam wszedł to ja doprawdy do dziś nie mam pojęcia.Tam nie było żadnej dziury. Ani szparki nawet. Gdyby to był nowy odkurzacz to bym pomyślała, że przybył wprost z chińskiej fabryki. Nielegalny imigrant w sensie. A do silnika to ja nie mogłam się dostać,bo wszystkie śrubokręty nie pasowały. Dobra. Poskładałam odkurzacz i z mordem w oczach włączyłam do prądu. Skrobanie ucichło.

Ale to jeszcze nie jest koniec tej historii. Niiieeeniiiee. Kilka dni potem  jak chciałam poodkurzać ,to taki smród walnął na chałupkę ,że o mało się nie padłam. Czy znacie smród rozkładającej się myszy?. Ja znam.

I żadne Coty rozpylane w powietrzu, nie pomagało. Trzeba było pootwierać wszystkie okna. I drzwi.I wietrzyć trzy dni. Śmierdziela wytachałam do garażu a domek odkurzyłam zmiotką.To był hardkor. Doprawdy. A potem to ja się zwierzyłam w pracy Pierwszemu. I on zaoferował pomoc, bo przecież w warsztacie posiadał różne rodzaje kluczy. Może nawet chińskie. Zawiozłam.

Powiem tak. Zasmrodziłam mu cały warsztat. To raz. Jak rozkręcił to zrobił się zielony.To dwa. Wydłubał robaki i resztki myszy, a potem to się porzygał. To trzy. I za takie poświęcenie to nie chciał ani grosza. Wszystko mi dokładnie umył i wyczyścił. Poskładał i kazał tylko zmienić filtry. Jasne.

Potem zastosowałam swój patent na superekstra zapach. Mianowicie namoczyłam tampon w buteleczce z olejkiem waniliowym i wcisnęłam do odkurzacza. Teraz jak odkurzam to pachnie tak, jakbym piekła drożdżówkę. Wiecie. Taka przykładna pani domu. I nikt się nigdy nie dowie, że zamordowałam Stuarta. Nikt oprócz was.

*************************************************************************************************

Tak. Taka jestem. Jak nie wiedzieliście ,to już wiecie. Powoli odkrywam wszystkie moje twarze. Ciemne strony mego życia. Kto wie, czy nie będę kiedyś gorzko tego żałować?. Ale kij tam. Póki co nie popadam w histerię. Zawsze mogę się wszystkiego wyprzeć. Jakby co. Mogę zwalić wszystko na Muchę, bo to JEJ SEN mnie zmusił niejako, do wyjawienia tej głęboko ukrywanej tajemnicy.Tak że tego. Do miłego.

  10 comments for “Morderstwo pachnące ciastem drożdżowym. Ciemna strona mojego życia.

  1. ~Pani S.
    31 maja 2014 o 15:52

    Próba morderstwa przy pomocy choinki, tajemnicze zgony w okolicy, trup w odkurzaczu, Włochy. Cons, zaczynam podejrzewać, że z wielką przyjemnością czytuję blog jakiejś madre capi. ;)

    • 31 maja 2014 o 18:00

      Hymm.. w komentarzu dostrzegłam ” z wielką przyjemnością czytuję blog „.. reszty nie zauważam.. WO GÓ LE!..:) Ale wiesz, nie Ty pierwsza mówisz, że moje życie jest baaardzo ekscytujące.. więc chyba nic mi nie pozostaje jak tylko w TO uwierzyć ;)

  2. 31 maja 2014 o 17:24

    O Chrystusie….toś miała prawie grillowaną myszę w chałupie :) wiem jak takie coś capi, bo pisałam kiedyś o ekscesie tatusia, który całą stertę myszy spalił, więc wiem, co mówię.

    • 31 maja 2014 o 18:05

      Ineczka :) no nie wiem.. nie wiem.. gdyby się zgrillowała to by od razu śmierdziała.. coś tak czuję, że ona zeszła raczej na zawał.. więc może nie powinnam się obwiniać.. hym?.. muszę jeszcze to przemyśleć ;)

  3. Mucha42
    31 maja 2014 o 19:02

    Witaj Conscu. To ja myślałam że ty na ten kurs przyleciałaś na odkurzaczu a tu się okazuje że ty usuwałaś dowody zbrodni ;-) Oj chyba koleżanka z ławki Pani S ma rację, ty chyba masz coś z mafii. Przecież powszechnie wiadomo że zawsze szefowie tych dziwnych organizacji to żyją cicho, skromnie, że nawet sąsiedzi nie wiedzą koło kogo mieszkają ;-) Oj widzę że trzeba będzie Twoje archiwum też przejrzeć abym w razie czego nie miała dintroiry ;-) Ja tu wpadłam w ramach przerwy. Jak będę miała chwilę to zajrzę na dłużej. Przesyłam słoneczko z Kaszub

    • 31 maja 2014 o 19:26

      Heoł Muszko :) Ty lepiej nie grzeb w archiwum, bo jeszcze się czego dogrzebiesz ;).. a ja ( jako cappo di tutti capi w wersji kury domestic)latałam dotąd na mopie, ale w sumie na odkurzaczu to bym dolatywała szybciej.. fakt ;)Uściski :)

  4. dani
    31 maja 2014 o 23:01

    Biedna myszka, aż mi się jej szkoda zrobiło :P Ale jeszcze bardziej to żal mi kolegi, który zwłoki rzeczonej musiał ekshumować ;)

    • consek
      1 czerwca 2014 o 19:03

      Dani :) Kolega jest strażakiem, więc odwagi Mu nie brakuje :) Pozdrawiam :)

  5. 1 czerwca 2014 o 07:56

    Biedny mechanik….

    • consek
      1 czerwca 2014 o 19:04

      Akacja :) a gdzie tam biedny.. ma przecie warsztat samochodowy ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *