Matka karmiąca. Śmiertelna pułapka.

Ten wpis miał być zupełnie o czym innym, lecz życie zweryfikowało moje plany. Oto zostałam matką karmiącą. Nagle. I jest mi bardzo nie halo. Będę musiała co trzy godziny karmić dwa maluszki. Już mam pierwsze trzy karmienia za sobą. Co prawda  już kiedyś przez to przechodziłam, ale wówczas byłam młodsza i o wiele cierpliwsza. A tak bym chciała, aby nie zachorowały z przejedzenia. Oczywiście dostałam wytyczne co do pojemności pokarmu, ale i tak się przejmuję. Nawet nie pytajcie ile łez wylałam, jak się dowiedziałam o śmierci mojej ostatniej kotki. Biedulka tuż przed moim wyjazdem wybiegła z domu. Kiedy wyjeżdżałam usiłowałam zagonić ją do domu, lecz ciągle uciekała. Po południu zadzwonił Starszy, że koteczka zawisła pomiędzy uchylonym oknem i się udusiła. Najbardziej boli mnie myśl o tym, jak musiała się męczyć. A ona  chciała wejść do swoich dzieci. Po powrocie z pracy pojechałam z kociętami do weterynarza, bo one nawet jeszcze nie widzą. Jakaż była moja radość, gdy pani doktor zapewniła, iż są na tyle duże, że powinny przeżyć, więc nie będzie ich usypiać. Dałam radę ze Śrubką , dam radę z … no właśnie, jeszcze są bezimienne. Czas pomyśleć o imionach dla dwójki czarno- białych samiczek.

Liczę na burzę mózgów i błyskotliwe pomysły na imiona. W zamian obiecuję, że jak tylko nieco podrosną, całej blogowej braci przedstawię fotki chrześniaków.

Lecę na karmienie. Paaaaa.

 

 

 

  14 comments for “Matka karmiąca. Śmiertelna pułapka.

  1. 16 maja 2017 o 21:24

    Też miałam kiedyś kota. I dokarmiałam nie swojego. Jednak miłością darzę inny gatunek, który jest wierny człowiekowi. Są to psy :)

    • 16 maja 2017 o 21:58

      Też miałam psy, ale jeden zginął pod kołami auta a drugi odszedł ze starości. Teraz zanim zdecyduję się na kolejnego psa, muszę uszczelnić ogrodzenie… a doprawdy jest co uszczelniać, bo za domem mam hektar łąki :(

  2. 16 maja 2017 o 21:41

    Bardzo się chwali, że zajęłaś się maluchami. Dobry człek z Ciebie. Szkoda, że nie trójka wtedy idealne imiona to Baal, Diablo i Mefisto – bez względu na płeć ;) i żeby nie było nie jestem jakimś durnym religijnym poparańcem, to z kultowej gry i serii książek fantasy. Imiona Płotka i Ciri też są spoko dla pań (z Wiedźmina).

    • 16 maja 2017 o 22:03

      Linka, już widzę minę weterynarza gdy podaję imiona kociąt podczas szczepienia. – Ta słodka koteczka z „pieprzykiem” przy nosku to Mefisto… nie nie, nie Merllin… a ta druga z przedziałkiem na środku głowy to Diablo ;) No to mnie rozśmieszyłaś :D To już wolę drugi zestaw.

  3. 16 maja 2017 o 22:22

    Krew się we mnie gotuje jak słyszę tekst „CZEGO RYCZYSZ , TO TYLKO KOT” Jakieś 9 lat temu moje futrzaste nieszczęście wlazło pod auto….Wiem jak wygląda wylewanie łez za futrzakiem

    • 17 maja 2017 o 18:58

      Jaga, na szczęście takich słów nie usłyszałam. Pani doktor jest naprawdę weterynarzem z powołania i potrafiła pocieszyć rozhisteryzowaną babę ;)

  4. 17 maja 2017 o 04:50

    Kociaki mają szczęście, że mają Ciebie. :) .

    • 17 maja 2017 o 18:59

      Tereso, z dwojga złego … ale sie postaram, obiecuję :)

  5. 17 maja 2017 o 08:26

    No to się porobiło…
    Masz kochana ważną misję do spełnienia i sama miałabym podobne obawy. Ale wierzę w Ciebie i chyba domownicy pomogą? Imiona trudno wymyślać, gdy sie maluchów nie widziało…czasami ich charakterek coś podpowie lub wygląd.

    • 17 maja 2017 o 19:09

      Jotka, masz całkowitą rację z tym wyborem imion. Wczoraj najwidoczniej nie myślałam logicznie prosząc o pomoc. Już dziś zauważyłam podczas karmienia, że jedna jest bardziej wrzaskliwa, ruchliwa i drobniejsza. Druga natomiast spokojniejsza, jakby trochę zdystansowana do otaczającej ją rzeczywistości. Nawet jak je, to zasysa jak odkurzacz. :)

  6. 17 maja 2017 o 10:19

    Mogłaś nam oszczędzić szczegółów śmierci. Też sobie wyobraziłam jak cierpiała.
    Teraz nie masz wyjścia, musisz wykarmić, wyprzytulać i nauczyć życia. Możliwe, że polowania na myszy też.
    Na kotach się nie znam, to imion nie zaproponuję

    • 17 maja 2017 o 19:12

      Ewa, przepraszam za te drastyczne szczegóły. Coś tak myślę, że to będą najbardziej wypieszczone kocięta ze wszystkich miotów, które przez 27 lat przyszły na świat pod naszym dachem.

  7. ~Marii
    18 maja 2017 o 08:32

    bardzo się tego boję w związku z moim kotem…raz mu łapka utknęła w takim odchylonym oknie…ale byłam w domu na szczęście. Od tamtej pory nie zostawiam uchylonych okien kiedy nas nie ma…duszno w domu ale trudno….córka by się zapłakała gdyby skończył w taki sposób..

    Dasz radę Consiu, fajterka z Ciebie ;)

  8. 18 maja 2017 o 13:55

    Oj Biedna :(
    A co do małej Kotki to może Florka? :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *