Romantyzm w powijakach. Pomoc dzieci bardzo wskazana.

No i pozamiatane. Moje kombinacje,w kwestii zemsty, spaliły na panewce.  Małż wrócił dzień przed swymi urodzinami. Przywitałam go mało wylewnie. Zdziwiłam się, że nie miał o to pretensji. - A co jeśli moje ignorowanie jego urodzin, zupełnie go nie dotknie?- pomyślałam.

Jednak nie dane mi było rozmyślać zbyt długo, bo oto zamiast rozsiąść się przed tivi, zwinął Młodego sprzed kompa i oznajmił, że jadą do marketu. Powrócił dość szybko. Postawił czteropak piwa na kuchennej szafce i uśmiechnął się szeroko. Spojrzałam i westchnęłam zrezygnowana. - No a czego się spodziewałaś głupia kobieto?- pomyślałam o sobie w drugiej osobie.

Małż przemknął obok mnie i znikł w jadalni. -Kotuś, chodź tu do mnie- usłyszałam wołanie. Poszłam, bo miałam niedaleko. Patrzę, a Ten, w wyciągniętej dłoni, trzyma granatową, papierową torebeczkę z napisem Swarovski. Zdziwiłam się w pierwszym momencie, bo przecież w naszym spożywczaku niczego nie pakują w takie torebusie.- To dla ciebie- oznajmił. – Ale urodziny miałam miesiąc temu- wypaliłam z prostą kreseczką na ustach, a na owo wspomnienie, z mych ocząt,  sypły się snopy iskier.- To prezent za to, że jesteś wspaniałą żoną, a nie dlatego, że jesteś o rok starsza – stwierdził przytulając mnie mocno. Po tych słowach zrobiło mi się głupio, że hej. A jeszcze głupiej się poczułam, gdy otworzyłam pudełeczko. Wówczas najzwyczajniej w świecie się rozryczałam.

Oto wreszcie, po tylu latach, dostałam od niego śliczny, złoty pierścionek. – Ale co? Nie podoba ci się? Dlatego płaczesz?- zaniepokoił się. – To ze szczęścia przecież – doinformował tatusia Młody, który był zaangażowany w całe to przedsięwzięcie. Bo oto, jak się dowiedziałam później, Małż po wyjeździe do pracy, zadzwonił do córki i poprosił, aby kupiła mi pierścionek, bo ona zna mój gust i na dodatek MUSI poznać mój rozmiar. Córeczka razu pewnego poprosiła, abym dała jej zmierzyć zaręczynowy pierścionek od teściowej. Nie powiem, wówczas jakiś pojedynczy synaps mi drgnął, że być może…. po tylu latach… Małż… w zmowie… ale niiiieeeeniiiieeeee… to nie możliweeeee… I zaraz uspokoiłam wyobraźnię, aby się zbytnio nie rozczarować.

Natomiast córeczka, po zakupie, zobowiązała brata, żeby zawiózł prezent do domu i przekazał ojcu. Podobno Małż miał paść na kolana wręczając mi pierścionek, ale to by było za dużo dobrego, jak na jeden raz.

Pfffffff… Zupełnie nie utożsamiam się z pewną blondynką, która mawiała… – Mój mąż MUSI być romantyczny, a to czy będzie handlował ropą, czy gazem, nie ma większego znaczenia. Taaaaa. Niestety ja nie mam, aż takich wymagań. 

A o tym, jak obeszliśmy urodziny Małża, w kolejnym wpisie. Za jakiś czas oczywiście, bo przecież emocje trzeba dozować.

  24 comments for “Romantyzm w powijakach. Pomoc dzieci bardzo wskazana.

  1. 28 listopada 2016 o 05:08

    Moje gratulacje. Piękne to. :) .

  2. 28 listopada 2016 o 07:42

    No wzruszyłam się razem z Tobą :-)
    Nigdy nie wiadomo, kiedy romantyzm mężczyzny objawi się, mnie najbardziej urzekły słowa towarzyszące…

    • 4 grudnia 2016 o 11:38

      Ech… żałuję, że tak rzadko płaczę ze szczęścia… ;)

  3. 28 listopada 2016 o 09:33

    Mężowie, z reguły, zaskakują swoje żony posunięciami uważanymi za negatywne. Twój……….aż mi dech zaparło w piersi, Konstancjo. Stanął na wysokości zadania i wykazał się dużym polotem. Szkoda, że tak rzadko mężowie mówią o miłości, wdzięczności i o tym, że jesteśmy dla nich najważniejsze. Do tego dodają cacko, które utwierdza nas w przekonaniu, że to co mówią jest szczerą prawdą. Gdyby więcej ludzi było podobnych do Twojego męża, zapewne rodziny żyłyby w większej harmonii i zgodzie. Przecież takie słowa, które powiedział Tobie mąż, zostają w pamięci na długo, a to pozwala nie przywiązywać wagi do drobnych nieporozumień i zażegnywać je w zalążku.
    Życzę wielu tak miłych niespodzianek, ze strony męża, Consku.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    • 4 grudnia 2016 o 11:42

      Elzbieto :) no właśnie… wszystko to prawda o czym napisałaś, tylko dlaczego łatwiej jest zapamiętać te złe chwile… ech… muszę zmienić swoje nastawienie do Małża… rodziny… życia. Szczególnie po ostatnich przeżyciach… Serdeczności :)

  4. 28 listopada 2016 o 10:05

    No i jakie sweet… so sweet… ja tam lubię być tak zaskakiwana… tak romantycznie…ech…

    • 4 grudnia 2016 o 11:47

      Aniu :) taaaaaa… jak by moja nastoletnia sąsiadka powiedziała – rzygam tęczą – :D być może męski romantyzm przychodzi z wiekiem ? :)

  5. 28 listopada 2016 o 12:02

    To fajnie, że udało się mu zaskoczyć nic nie podejrzewającą żonę – ładnie ze strony dzieci że włączyły się w spisek :)

    • 4 grudnia 2016 o 11:48

      Wiesz, po ostatnim zdarzeniu, które pewnie zaraz opiszę, doceniam o wiele bardziej wszytko to, co mnie ostatnio spotkało :)

  6. ~2lucia
    28 listopada 2016 o 14:24

    Się wzruszyłam. Absolutnie romantycznie. I ciesze się i niech Ci przyniesie szczęście. Buziaki

  7. 28 listopada 2016 o 23:37

    No, no! Twój Małż to jak Blake Carrington, normalnie…

    • 4 grudnia 2016 o 11:51

      Hi hi hi… no dobra, przekonałeś mnie.

  8. 29 listopada 2016 o 10:46

    Teraz to już powinnaś się czuć jak królowa angielska, wiadomo. Mąż na wysokości stanął, a i Tobie poprawiło się samopoczucie. Oby szczęście zawitało do domu.

    • 4 grudnia 2016 o 11:53

      No popatrz, prawie trafiłaś w sedno, bo Małż często do mnie mówi – Moja królewno :D

  9. 29 listopada 2016 o 18:56

    czyli lepiej późno niż później ;)

  10. 30 listopada 2016 o 12:02

    Prawie, jak w komedii romantycznej – ona myśli, że pozamiatane, a tu mężczyzna z pierścionkiem na kolana… ;)

    • 4 grudnia 2016 o 11:56

      Wiesz, Małż lubi komedie romantyczne… pewnie w końcu chciał poczuć się jak w jakimś filmie :D

  11. 2 grudnia 2016 o 17:06

    Wow, Cons powiem Ci, że mnie prasnęło. No jak widać faceci potrafią zaskakiwać, wiedzą jak zmiękczyć serce kobiecie :) Pozazdrościć kamyczków Swarovskiego ;)

    A teraz nie ma zmiłuj, focię tegoż cuda poproszę :P

    • 4 grudnia 2016 o 11:57

      Agnieszko, obiecuję że zaraz poproszę syna o uwiecznienie precjozów. Oczywiście postaram się umieścić fotkę na blogu :) Ściskam :)

  12. 24 stycznia 2017 o 10:10

    noooooo….szokło mnie :) pozytywnie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *