Będzie, będzie zabawa. Odsłonięta i wypoczęta.

No tak się jakoś porobiło, że straciłam pamięć. Znaczy zapomniałam hasła na bloga. Bo przecież wszędzie muszę używać haseł, pinów, pików, klików. No ogarnąć tego nie sposób. I tak jakoś mi wyparowało akurat to hasło. W swoich karteluszkach szukałam ściągi, ale ni jak znaleźć nie mogłam.

Fakt, że w tym oto momencie TU jestem, zawdzięczam wyłącznie memu, ostatnio niedocenianemu przyjacielowi gejowi. I z tego tu oto miejsca, kłaniam nisko i padam do nóżek Konstantego, Kostkiem przeze mnie zwanego ( pamiętacie, wspominałam o nim tutaj ) bo gdyby nie on to…. ohoooohooooo… już nigdy byście mnie nie oglądali. No!.

Co prawda, zanim wybłagałam owo hasło… o którym kiedyśtam zupełnie mimochodem wspomniałam… musiałam wysłuchać wiązki  pretensji z najniższej półki. Począwszy od narzekań, iż zaniedbuję masakrycznie jego osobę, a takoż blog, fejsa, pocztę, nasząklasę, matriksa, koty, ogród i conietylko… skończywszy na rodzinie.

No, z tym ostatnim stwierdzeniem to zupełnie się nie zgodziłam, gdyż albowiem w Wielką Sobotę spędziłam całe dwanaście godzin w garach, przygotowując świąteczne dania. Wysiłek mój został ” doceniony” podczas konsumowania wiktuałów przez Małża mego słowami… cytuję… – Gotowanie, to taka metoda wypoczynku… koniec cytatu. Po tych słowach zbaraniałam bardziej, niż ów baranek cukrowy wpasowany pomiędzy pisanki. Znaczy, wypoczywałam przez całą sobotę. Tylko kurna, dlaczego wieczorem padłam na twarz z wyczerpania?

Jako że w życiu nie ma nic za darmo, takoż i tym razem musiałam udzielić Kostkowi wolnej ręki ( abstrahując od skojarzeń pornograficznych ) i dać słowo, że o ile ON zamieści kolejny odcinek przygód Konstancji, ja nie będę oponowała zupełnie. Tak że tego… co będzie to będzie. Przymykam oko i nic nie widzę. Wszelkie pretensje i obelgi proszę kierować na Berdyczów.

Trzymajcie się ludziska, bo autor napomknął, że jeżeli zdecyduje się na odsłonięcie, będzie się działo.

P.S

Zajawka….

Znów wpił się w jej usta, z taką siłą, że poczuła, jak swoim zarostem zdziera skórę z jej brody. Chciała zaprotestować, lecz zbyt mocno przyciskał ją do budynku. Cienki szlafroczek nie był w stanie ochronić jej pleców przed szorstkością betonu. Kiedy jednak wcisnął swoją dłoń pomiędzy jej uda, wszystko inne przestało mieć znaczenie. Jęknęła cicho. Chciała również wsunąć palce w jego spodenki, lecz nagle się zniżył, złapał ją za nagie pośladki….

  48 comments for “Będzie, będzie zabawa. Odsłonięta i wypoczęta.

  1. Teresa
    1 kwietnia 2016 o 05:12

    Consku podobno są tacy, co właśnie przy gotowaniu wypoczywają, czy może relaksują się, ale pewnie nie o takie gotowanie chodzi. ;) . :) .

    • 1 kwietnia 2016 o 18:26

      Chciałabym poznać takiego pasjonata gotowania, bo jakoś do tej pory mi się nie udało. Serdeczności Tereso :)

      • 5 kwietnia 2016 o 21:23

        Mam kolegę pasjonata gotowania. W niedzielę, przed wyjazdem do pracy do Warszawy gotuje posiłki dla całej rodziny (na tydzień). Jest tego tyle, że skapuje też teściom, bratu oraz czasami i mnie się coś trafi :-). A jak potrafi opowiadać o tym gotowaniu, widać, że go cieszy :-)
        Są, są szaleńcy… :-)

        • 6 kwietnia 2016 o 17:54

          Kurcze no.. że też ja nie mam takiego szalonego kolegi, może by wziął Małża na przyuczenie ;)

  2. 1 kwietnia 2016 o 11:09

    Dwanaście godzin?????????? Powiedz, że to licentia poetica, bo co można gotować dwanaście godzin????????? Albo ja kompletnie marna kucharka jestem…. Naprawdę jestem bardzo ciekawa, co gotowałaś.

    • 1 kwietnia 2016 o 18:36

      Kochana, nic szczególnego… mówię Ci.Ponieważ wcześniej nic nie przygotowywałam, to wszystko zwaliło mi się na sobotę. Ciasta, mięsa, zupy i sałatki. Do tego doszło kraszenie pisanek, więc wiesz … jakoś tak mi zeszło od szóstej rano do osiemnastej… nawet nie poszłam na mszę, bo byłam wykończona. Jednak rozłożenie pracy w dłuższym czasie ma sens. Na kolejne święta nie będę taka głupia i przynajmniej upiekę biszkopty i zagniotę kruche

      • 1 kwietnia 2016 o 19:04

        No to rozumiem… u mnie córka zrobiła dwa mazurki i babkę ( sama, z własnej nieprzymuszonej woli), ja nabyłam cudowny sernik i makowiec w sprawdzonym sklepie, jajek u mnie nikt nie za bardzo lubi, więc minimalistycznie tylko. rosół gotuje się sam, sałatkę pokroił małżonek, a mięso nabyłam takie, które się tylko wsadza w piekarnik i na godzinę sie o nim zapomina, a wychodzi zjawiskowe. Po prostu jestem idealną leniwą gospodynią:):):):)

        • 1 kwietnia 2016 o 19:27

          Anno :)jaka leniwa?… dobrze zorganizowana po prostu :) muszę wziąć przykład z Ciebie, bo powtórki mogę nie przeżyć :)

          • 1 kwietnia 2016 o 20:03

            Weź jednak pod uwagę, że byłam chora, więc wszyscy byli skłonni się wykazywać. W normalnych warunkach nie wiem, jakby było

            • 4 kwietnia 2016 o 19:01

              No to nic, tylko trzeba się rozchorować tuż przed świętami, a potem cudownie ozdrowieć rzecz jasna ;)

  3. 1 kwietnia 2016 o 11:27

    No powiem Ci, że małż strzelił nie byle tekstem, aż mnie na początku zamurowało, a potem, parsknęłam śmiechem i zapaskudziłam sobie laptopa :) hmm .. ale to pewnie dlatego, że mi gotowanie nie sprawia aż tak wielkiej przyjemności, w zasadzie gotuję, by napełnić nasze żołądki, nie dlatego, że mnie to pasjonuje. Owszem, czerpię przyjemność z tego, gdy moi mężczyźni ze smakiem pałaszują coś co przygotuję, ale 12 godzin przy garach, no Consku chylę czoła :)

    • 1 kwietnia 2016 o 18:39

      Gabuniu, nie chyl czoła przede mną, bom wykazała się nadzwyczajną bezmyślnością… tak zwalić sobie wszystko na ostatni moment… ech… mam nadzieję, że to był pierwszy i OSTATNI raz :)

  4. 1 kwietnia 2016 o 14:10

    To Ty nie wiedziałaś, że nic tak nie męczy jak wypoczywanie? Przy lub w robocie najlepiej się człowiek (kobieta) relaksuje…

    • 1 kwietnia 2016 o 18:43

      Fakt Jotka :) nie potrzeba nam SPA, gdy opary z garów roztwierają nam pory a powiew gorącego powietrza z piekarnika zastępuje nam lampę solarną ;)

  5. 1 kwietnia 2016 o 20:54

    Też tak uważam jak Jotka. Wypoczynek męczy. Ale jak się nie napracujesz, to co to za święta. Ironizuję, sama mam podobnie. Ważna logistyka, przed świętami rozkładam prace na każdy dzień ostatniego tygodnia (pierogi, uszka i krokiety mrożę).

    • 4 kwietnia 2016 o 19:03

      Masz rację Ultra :) bo kto doceni wypoczynek, jak już jest wypoczęty ;)

  6. 1 kwietnia 2016 o 20:57

    Dla mnie gotowanie jest metodą wypoczynku, kiedy gotuję bez przymusu i to co chcę, a nie potrawy, które nie koniecznie lubię, ale rodzinka błaga „zrób tooo”. U mnie się tak feralnie składa, że na cztery osoby, tylko ja biorę się do garów na poważnie i to jest właśnie przytłaczające, bo zmiennik zdecydowanie by się przydał :-)

    • 4 kwietnia 2016 o 19:06

      No w końcu choć jedna się znalazła, co wypoczywa … od czasu do czasu co prawda… ale jednak ;)

  7. 1 kwietnia 2016 o 21:50

    Pies drapał gotowanie, wypoczynek i inne takie! Kostek przyćmiewa wszystko!

    • 4 kwietnia 2016 o 19:07

      Boja, doceniam fakt że doceniłeś Kostka… a już myślałam, że tylko ja widzę ” zajawkę”

  8. 2 kwietnia 2016 o 11:19

    Ależ ONI podobni czasem.. wiesz, ja tez słyszę, ze pranie to przecież robi pralka…. a obiad 15 minut i w garnku, a w garnku to już przecież sam…. W te święta jednak docenił moje pichcenie, szczególnie swoją ukochaną sałatkę, i pieczenie zwijane ze4 schabu, ale też nagrzebał sobie przed świętami, więc chyba się pilnował;)

    • 4 kwietnia 2016 o 19:13

      Wiesz, w swoim dłuuuugim życiu, spotkałam tylko JEDNEGO mężczyznę, który rzeczywiście doceniał pracę swojej żony w domu. Mówisz nagrzebał? no to mam nadzieję, że długo jeszcze będzie czuł się winny ;)

  9. ~elżbieta
    2 kwietnia 2016 o 18:01

    Mężczyźni myślą, że gotowanie wpisane jest w życie kobiety jak………………rodzenie dzieci. Ale są wyjątki. Mój najstarszy brat, od zawsze, kiedy pamiętam, uwielbiał gotować i robił to bardzo dobrze. Mieszkaliśmy na wsi, mama wybierała ciężką pracę w polu, a jemu oddawała kuchnię. Szczęśliwa, razem z resztą domowników, wracała do domu na pyszny posiłek. Do dzisiaj gotuje i robi smaczne dania. Niestety, mój mąż, ma bardzo ograniczony jadłospis, a jego zawsze udane menu, którym mnie wita po powrocie z podróży, to klopsy w sosie musztardowym.
    Pozdrawiam serdecznie Conscu:)

    • 4 kwietnia 2016 o 19:21

      Elżbieto, czyli masz rodzonego Makłowicza w rodzinie, jak fajnie :) Klopsy w sosie musztardowym są pewnie wyśmienitym daniem, skoro szykuje je na specjalne okazje :) Serdeczności :)

  10. 4 kwietnia 2016 o 22:55

    Kobieto, daj się wykazać mężczyźnie, niech w weekendy on gotuje. Skoro panie wyręczają panów, kiedy oni nauczą się i kiedy zaimponują domownikom świetnymi daniami?

    • 6 kwietnia 2016 o 17:50

      He he… musiałabym chyba kuchnię przenieść na kanapę :) albo nieeee… kanapę wtargam do kuchni ;)

  11. 5 kwietnia 2016 o 19:49

    cosik niedosytu mam :)

    • 6 kwietnia 2016 o 17:51

      Donuś Kochana… cdn niebawem… coś tak myślę ;)

  12. 5 kwietnia 2016 o 20:18

    Dobrze, że hasło jest i że jesteś ;)
    A mężczyzna domowy niech się relaksuje przez kolejne weekendy do końca świata. Odpocznie trochę…
    Ta zajawka…taka jakaś za krótka :P

    • 6 kwietnia 2016 o 17:53

      Nooo… ja też odetchnęłam ;) Masz rację.. niech odpoczywa, co mu będę żałowała :D Zajawka jest krótka, bo to zajawka ;)

  13. 6 kwietnia 2016 o 13:41

    obawiam się, że za komentarz w stylu: „Gotowanie, to taka metoda wypoczynku” – oskubałabym do ostataniego kudła ;)

  14. 7 kwietnia 2016 o 13:46

    Postawy szanownego małżonka nie będę komentować, gdyż ostatnio dość cięta na męski gatunek jestem ;) A zajawka… no czekamy na więcej :D

    • 9 kwietnia 2016 o 18:33

      No popatrz… a mi już przeszło ;) Mam nadzieję, że to ” więcej ” było warte czekania ;)

  15. 9 kwietnia 2016 o 21:18

    Słuchaj, przed Świętami to się idzie do fryzjera i zrobić manicure francuski, a potem leży z kompresem na oczy i maseczką na twarzy. Czyś Ty oszalała? Właź mi zaraz na piedestał i tam siedź! Ja rozumiem, że już się wychyliłaś i pokazałaś, że potrafisz tyrać 12 godzin, za co nikt ci nie podziękuje, bo wszyscy i tak uważają już, że to Twój obowiązek. Tylko, że możesz na ten przykład dostać nagłej amnezji i całkiem zapomnieć jak się sprząta i gotuje. Amen. Jak potrzebujesz drabiny, żeby na piedestał wejść to chętnie służę.
    Takie tarcie o betonową ścianę budynku to w sumie fajny peeling pośladków. Czy później ją odwrócił i speelingował jej piersi i brzuch?

    • 9 kwietnia 2016 o 21:40

      Kochana, jak to dobrze, że uświadomiłaś mi, jak krowie na rowie, że piedestał jest moim przeznaczeniem. Będę się tego trzymać, jak pijany płotu ;) Co do dalszego rozwoju wydarzeń, to se możesz przeczytać, przecież hasłem jest podanie autora cyklu o Konstancji ;)

  16. 9 kwietnia 2016 o 21:21

    Consku, nie mogę wejść!!!

    • 9 kwietnia 2016 o 21:37

      Ale jak to nie możesz wejść? Przecież podałam ci namiary na hasło.

      • ~boja
        9 kwietnia 2016 o 21:56

        Przecież wiem kto jest autorem, wpisuję z małej i dużej litery, zdrobnienia i zgrubienia… i nic!

        • 9 kwietnia 2016 o 21:58

          dobra… wysyłam na pocztę..

          • ~boja
            9 kwietnia 2016 o 22:12

            Nadal nie wchodzi!

            • 9 kwietnia 2016 o 22:28

              Okej… trochę to trwało, lecz w końcu zrozumiałam Twoje poczucie humoru. Nie możesz wejść od przodu, ani od tyłu, to chyba rzeczywiście przegnałeś młodość na dobre.

              • ~boja
                10 kwietnia 2016 o 13:14

                Consku, ja nie żartuję. To hasło nie działa! Jestem już cały w nerwach!

                • 10 kwietnia 2016 o 13:16

                  No to jestem w kropce, dlaczego nie działa. To może odblokuję teraz, abyś mógł przeczytać, bo co masz się niepotrzebnie denerwować.

  17. 10 kwietnia 2016 o 12:57

    Consku, a jak mogłabym poczytac co napisałaś ostatnio? Znaczy hasło… czy mogę? Jeśłi nie, nie obraże się:):)

    • 10 kwietnia 2016 o 13:02

      Aniu, hasłem jest imię autora wpisów o Konstancji :)

  18. 20 kwietnia 2016 o 15:11

    Kobiety to takie magiczne istoty, które wypoczywają przy garach, zlewie, piekarniku, przy odkurzaczu, szmacie, praniu, desce do prasowania, lekcjach z dzieckiem, cerowaniu skarpet, kopaniu ogródka, karmieniu piersią i wymianie opon. Najlepiej wypoczywają, jak robią to wszystko na raz i jeszcze paznokcie malują. Pewnie o czymś zapomniałam – to pewnie przez ten błogostan w mojej duszy i uczucie kompletnego relaksu…
    :D

    • 24 kwietnia 2016 o 18:41

      Anno :) jak to my, kobiety dobrze się rozumiemy :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *