Doniesienia z fabryki naprawczej taboru wszelakiego.

Tak na prawdę, to nie wiem od czego zacząć, bo moje życie zmieniło się w ferrari. Pędzi z prędkością światła, a ja nie wysiadam, tylko chłonę przestrzeń z rozwianym włosem. Wcześniej wystarczył mi mój stary, wysłużony janosik i wystawienie łokcia przez szybę. A dziś… ech. Ale do rzeczy.

Oto łączę się z wami z recepcji sanatorium, bo tylko tu jest dostęp do internetu. Siedzę sobie na niewygodnym krześle i trzaskam w klawiaturę. Po prawej stronie męscy kuracjusze grają w piłkarzyki robiąc przy tym mega hałas. Mam wrażenie że się popisują przed obserwującymi je kobietami, których perlisty śmiech niesie się daleko korytarzami. Ale może się mylę ? W końcu za krótko tu przebywam.

A tak wogle to sanatorium jest takim molochem, że ledwie je ogarniam. Leczy się tutaj jakieś osiem setek chorych. Jedni przyjeżdżają, inni wyjeżdżają. Zabiegi odbywają się od siódmej rano do dwudziestej pierwszej. Dziś miałam wrażenie, że ” obsługiwani ” jesteśmy taśmowo. Wobec tego współczuję bardzo pracownikom, bo to oni jednak mają najgorzej. Latają na wysokości lamperii.

Poza tym, po każdym zabiegu wskazany jest odpoczynek. Przynajmniej półgodzinny. Jedynie przy posiłku siedzimy. A potem znów leżakowanie w imię zasady.. – Pół godziny dla słoniny. O 22.30  do pokoju wkrada się pielęgniarka, aby sprawdzić obecność. Podobno. Nie wiem, gdyż już śpię. W ogóle to bardzo dużo śpię. A dziś to zaspałyśmy z koleżanką i spóźniłyśmy się na ćwiczenia na basenie.O szesnastej dwadzieścia.  Koleżanka jest spoko. Co prawda dziesięć lat starsza, ale złapałyśmy kontakt od pierwszego usłyszenia. Bo chyba nie pisałam, że casting wygrała właśnie ona. Pani B. jest z gatunku kobiet ” szyta, bita na klej brana” To właśnie dzięki niej, a raczej kawie, którą wcisnęła przy rejestracji, dostałyśmy dwójeczkę z balkonem i dużą łazienką. Powiem wam, że inni mają gorzej. Doprawdy.Podobno śpią na wojskowych pryczach i mają łazienki na korytarzu. W sumie muszę wierzyć na słowo, bo nie widziałam.

 

Skoro jesteśmy przy sile słowa mówionego… informacje przekazywane sobie drogą słowną wymieniane są przeważnie w kolejkach do zabiegów, albo też podczas posiłków. Moi towarzysze przy stoliku ( trzech panów i dwie panie) są bardzo rozmowni. Wymieniają się poglądami i doświadczeniami z innych sanatoriów w których wcześniej przebywali.  Wiadomo, ja tylko słucham i się nie wtrącam, bo  jestem zielona jak betka. Przy okazji muszę wspomnieć o kobiecie… nazwijmy ją panią E ( e jak elegantka, bo na każdy posiłek przybywa w innej kreacji ), która siedzi na przeciw mnie. Jest to babeczka z gatunku … wszędzie była i wszystko widziała. Podobno jest dość wiekowa, ale nie widać. Dziś się chwaliła, że obsługuje komputer bez żadnych problemów, uczęszcza na Uniwersytet Trzeciego Wieku i ma problemy z jelitem. Ot, taki przekrój tematów przewijający się pomiędzy kolejnymi kęsami kanapki z szynką konserwową. Druga pani, siedząca nieco dalej  jest również dość specyficzna, bo ubiera się od stóp do głów w jednym kolorze. Wczoraj na różowo, dziś na biało. Ciekawa jestem jaki kolor przywdzieje jutro. O panach na razie nie będę nic pisać, bo ich nie rozgryzłam. I nie wiem, czy zdążę, bo podobno niedługo kończą turnus. A tak na prawdę to mężczyzn są tłumy ….

…. ochoooo… widzę że tłumek kobiet przy piłkarzykach powiększył się o dziewczynę wbitą w lajkrowaną podkoszulkę i takież same leginsy, które uwydatniają każdy wałeczek… dość zaskakujący widok…. doprawdy…

Poza tym to dziś wykupiłyśmy sobie dostęp do tivi i będziemy na bieżąco z niusami. Może jutro uda mi się zmienić temat przy śniadaniu, na bardziej zajmujący niż problemy gastryczne kogokolwiek.

No to do następnego razu. Ciał Ko.

 

 

  22 comments for “Doniesienia z fabryki naprawczej taboru wszelakiego.

  1. 25 sierpnia 2015 o 21:26

    Kochana :) Takie sanatorium to prawdziwa skarbnica wiedzy o bliźnich ;) Nic tylko chłonąć całą piersią, a nawet obiema i pisać ku uciesze tłumu :)

    • 26 sierpnia 2015 o 17:56

      Eve :) chłonę obiema … zaręczam ;)

  2. 25 sierpnia 2015 o 21:39

    Ale fajnie, zapowiada się ciekawy serial, trochę zal, że krzesło niewygodne, ale za to siedzisz w strategicznym miejscu… Dobrego masowania, czy co tam Ci robią:-)

    • 26 sierpnia 2015 o 17:58

      Zaiste miejsce strategiczne ;) Masują i okładają bez miłosierdzia ;)

  3. 26 sierpnia 2015 o 07:32

    Kuruj się kochana, dobrze, że współlokatorka spoko, to też jest ważne dla Twojego relaksu, wypoczynku i wszystkiego tego, co by było lepiej ze zdrowiem. .No żeby w sanatorium było niewygodne krzesło, to zakrawa na skandal.
    Pozdrawiam. :)

    • 26 sierpnia 2015 o 17:59

      No właśnie kochana … SKANDAL! ;) Nie omieszkam umieścić protestu w ankiecie :)

  4. ~Mari
    26 sierpnia 2015 o 11:34

    Cons, ciesze się, że towarzyszka na plus:))) W końcu trzy tygodnie w jednym pokoju nie z każdym by się dało wytrzymać;)
    Ściskam kochana:)

    • 26 sierpnia 2015 o 18:00

      Kochana, mówię Ci, że mogłabym trafić gorzej więc nie śmiem narzekać :) Buziole :*

  5. ~2lucia
    26 sierpnia 2015 o 14:40

    Ja bym się rozglądnęła za czymś wygodnym do siedzenia. proponuje fotel. Skoro można łazienkę i balkon a nawet ” dwójeczkę: to co to jest fotelik. Pisz bo ja będę udostępniać u siebie, jako serial sanatoryjny a nawet podręcznik. Buziaki

    • 26 sierpnia 2015 o 18:04

      Mówisz przyciągnąć fotel?… to jest bardzo dobry pomysł, bo widzę po drugiej stronie korytarza właśnie takie mega wygodne ;) Co do opisywania każdego dnia, to nie obiecuję, bo w końcu powinnam odpoczywać a nie siedzieć na holu jak za karę, ale jak córka przyśle mi to COŚ co się wkłada i doładowuje… i będę miała neta w pokoju, to obiecuję że będę się bardziej starała :)

  6. ~elżbieta
    26 sierpnia 2015 o 19:38

    Jesteś w sanatorium Consku. Kuruj się, bo po to pojechałaś. Czerp też wiedzę z nowej dla Ciebie rzeczywistości, bo będziemy czekać na świeżutkie posty z tego miejsca.Myślę, że tematów będziesz miała nadmiar, bo w sanatoriach zawsze się dzieją ciekawe rzeczy, a jak nie , to wycieczkę nam opiszesz, albo zabiegi, których na pewno nie brakuje.
    Pozdrawiam cieplutko:)

    • 27 sierpnia 2015 o 20:28

      Kochana… tematy po prostu wylewają się z rękawa, ale nie mam kiedy tego opisywać :( no, chyba że będę siedzieć na recepcji do za pięć dziesiąta, a potem pędem do windy i do pokoju, aby być ciut przed obchodem w łóżku ;) Uściski :)

  7. ~agamalinowa
    26 sierpnia 2015 o 19:41

    właśnie się zastanawiałam jak pierwsze Twoje wrażenia ! odpoczywaj kochana w dobrym towarzystwie i …. nie spóźniaj się więcej na basen , bo woda to dobro dla wszelkich kręgosłupków :-))))

    • 27 sierpnia 2015 o 20:30

      Aga :) dziś byłam przed czasem… dziesięć minut :)

  8. 26 sierpnia 2015 o 21:04

    Zapowiada się tak ciekawie,że już następnego odcinka nie mogę się doczekać.

    • 27 sierpnia 2015 o 20:32

      Akacjo :) obiecuję, że będę pisać sukcesywnie, bo jednak jak nie zapiszę, to pewnie zapomnę ;)

  9. 26 sierpnia 2015 o 21:59

    OOo juz się rozgrzewam w oczekiwaniu na ciąg dalszy :)

    • 27 sierpnia 2015 o 20:34

      He he… będzie ciąg dalszy, choć nie wiem, czy Cię akuratnie rozgrzeje ;)

  10. 27 sierpnia 2015 o 10:24

    szał ciał wokół Ciebie a Ty ze stoickim spokojem na twardym stołeczku :) nono :) kochana czekam na to coś co sprawi, że będziesz miała neta w pokoju, bo temat jest rozwojowy a i mam nadzieję na jakąś prywatę jednak ;) buziaki i miłego obserwowania!!

    • 27 sierpnia 2015 o 20:45

      Dona Skarbeńku :) ” Coś ” powinno dotrzeć w tym tygodniu, więc będę miała lepiej… choć powiem szczerze, że coraz bardziej podoba mi się w tej recepcji ;)

  11. 22 października 2015 o 16:04

    O jak dobrze, żem ja spóźniona, bo nie będę musiała czekać na kolejne odcinki tylko mogę czytać jeden po drugim. Swoją drogą ja bym z recepcyjnych posiadówek nie rezygnowała skoro jest tam tak ciekawie i wesoło :)

    • 24 października 2015 o 16:58

      Dlatego też nie rezygnowałam ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *