Category: Uderz w stół

leśna

Wiekowy senior. Jazda bez trzymanki.

Boże, od czego by tu zacząć. Może od dnia siódmego. Znaczy niedzieli. Bo właśnie wówczas zeszłam na zawał 11 razy. Dlaczego, aż jedenaści? Bo tyle było nieodebranych połączeń ze szpitala, w którym ulokowałam mojego tatusia lat 83. Wiem, że zaczynam od dupy strony, ale czasami trzeba sobie urozmaicić wstęp i budować napięcie. Jeszcze na marginesie dodam, iż napięcia ostatnio u…

dwuup

Nie taki diabeł straszny… Domorosły Stańczyk.

Dziś będzie jeszcze krócej niż poprzednio, gdyż Małż się pojawił, więc ten wpis piszę na kolanie. Ogłoszenie zamieściłam, lecz nawet pies z kulawą nogą się nie pojawił. Może jednak za mocno podniosłam poprzeczkę? Dobra. Pojadę na żywioł. Aha. Powiedziałam Małżowi o skierowaniu, a ten posmutniał i mówi – To jedź, w końcu chodzi o twoje zdrowie. No to go uścisnęłam…

sala

Szpital to nie bułka z masłem. Ach śpij.. Kochanie…

Zaczął się trzeci tydzień w szpitalu, a ja jestem tak padnięta, że  dziękuję.  Niby tyle czasu wolnego, więc mogłabym ciąć komara ile wlezie. A tu nic z tego. Pobudka o koszmarnej godzinie czyli o 5.15 ( pomiar temperatury). Co prawda cały proces odbywa się zupełnie nie inwazyjnie. Nikt nie wtyka termometrów pod pachę, tylko zbliża taki pistolecik do czoła i…

gazeta

Popularność wymaga poświęceń. Na własnych śmieciach.

No. W końcu wylądowałam w rodzinnych pieleszach. Choć wcale nie tak łatwo było wydostać się z oddziału neurologii. Lekarz prowadzący jakoś tak się ociągał, bo jako ostatnia dostałam wypis. Doktor zjawił się tuż przed ósmą i stwierdził, że jest już opis rezonansu i nie ma w nim nic takiego, abym zaraz-teraz leciała na operację. Odetchnęłam z ulgą, bo jakoś nie…

pierdu

Dobrymi chęciami… Kap kap, sru tutu i pierdu pierdu.

I o czym by tu dzisiaj? No to może o szpitalu. Bo skoro jestem, to zdam  relację świeżą jak freshmarket. Dobra. Trochę przesadziłam z tą świeżością. No to może na początku umieszczę ostrzeżenie.. Wpis może zawierać treści kontrowersyjne dla szerokich mas a także śladowe ilości orzeszków ziemnych i GMO. Tak w ogóle to  jednak miałam dużo szczęścia. Chodzi o to, że…