Category: Dylematy z kurnej chaty.

pobrane

Srał to kot. Rodzaje budowy według królika doświadczalnego.

Nawet nie pytajcie, gdzie mnie wcięło. Wszelkie tłumaczenia byłyby próbą zachowania twarzy… a w obecnej sytuacji nie wiem, czy akurat to stwierdzenie ma sens. Jednak zanim zagłębię się w temacie mojego wyglądu, otrę się o inne aspekty poza blogowego życia. Otóż, w kwestii kociąt, muszę donieść, że rosną jak na drożdżach. Przyznaję, miałam ambitny plan zamieszczenia filmików, z pierwszych prób…

zenek

„Przez twe oczy zielone ” mam nerwy rozszczepione. Peany na cześć.

Wszystko zaczęło się dość niewinnie, tuż przed świętami. Ot, stałam w długaśnej kolejce do kasy w naszym spożywczaku i patrzyłam na otaczającą mnie rzeczywistość. Wzrok mój nieco dłużej zatrzymał się na przeciwległej ścianie, gdzie naklejone były aktualne promocje, jakieś regulaminy,przepisy bhp i inne duperele. Pewnie nic by się nie zdarzyło, ale właśnie tuż przede mną skończyła się taśma w kasie…

Desert Landscape

Barbi tu a Ken hen, hen. Plaster na rozdarte nerwy.

Na początku pragnę donieść… jestem zdrowa i będę żyć, aż do śmierci. Powiem wam, kolejne oczekiwanie na wynik biopsji przeżyłam nieco mniej nerwowo, gdyż myślałam racjonalnie. Było tak. W przedostatni dzień starego roku miałam usg, które nic niepokojącego nie wykazało. Ot, jakieś zmiany torbielowate, więc kolejna kontrola miała nastąpić za pół roku.Lecz aby zapisać się na ową kontrolę z NFZ-tu, musiałam…

pupa

Z ręką w państwowym nocniku. Dupny wpis o tym i tamtym.

Idąc w kierunku słusznym i właściwym… bo jakże by inaczej, wszak kto nie idzie do przodu, to się cofa… założyłam sobie konto internetowe. I nie powiem. Na początku bardzo dobrze mi szło. Aż się sobie dziwiłam, że tak łatwo ogarnęłam wszystkie wytyczne. Ale oto dziś, naszło mnie jakieś zaćmienie, no i teraz muszę skontaktować się ze swoim bankiem. A to…

szyk

Romantyzm w powijakach. Pomoc dzieci bardzo wskazana.

No i pozamiatane. Moje kombinacje,w kwestii zemsty, spaliły na panewce.  Małż wrócił dzień przed swymi urodzinami. Przywitałam go mało wylewnie. Zdziwiłam się, że nie miał o to pretensji. - A co jeśli moje ignorowanie jego urodzin, zupełnie go nie dotknie?- pomyślałam. Jednak nie dane mi było rozmyślać zbyt długo, bo oto zamiast rozsiąść się przed tivi, zwinął Młodego sprzed kompa i oznajmił,…