Beztroskie życie kuracjuszki. Sprawniejszy model .

Mogła bym napisać… Turnus mija a ja niczyja… ale bym skłamała. Znaczy nie to, że ktoś mnie posiadł… no co wy? Prawdą jest, że mam mnóstwo znajomych  gatunku męskiego. Doprawdy. Wystarczy mały uśmiech i już mam nowego kolegę. Andrzeja poznałam jak wieszałam pranie na balkonie. Ponieważ mieszkał wyżej pierwszy mnie zaczepił. I tak wymieniliśmy uwagi na temat naszego sanatorium a on zaprosił mnie na kawę. Z Krzyśkiem zderzyłam się na zabiegach. Zbyszka poznałam w kawiarni. Wiesiek skusił mnie wyjściem na basen do ościennego sanatorium. Dałam się namówić, bo w naszym wody jest tyle, że  obijamy sobie kolana o dno. Musze dodać, że był na tyle szczodry, iż postawił mi bilet. Nie wiem jednak, ile go ta przyjemność kosztowała, ale myślę że niezbyt dużo, bo weszłam jako opiekunka, gdyż mój sponsor miał pierwszą grupę inwalidzką. O kim by tu jeszcze? Aha. Jest jeszcze masażysta, który mnie NIE masuje, ale ciągle kusi, że on zrobi to lepiej niż jego kolega. Nad Jarkiem nie będę się rozwodzić, bo jest z żoną w sanatorium. Tak.Tylu znajomych, lecz na tańce chodzę wyłącznie z Gerardem, zwanym przeze mnie Grzesiem. To ten z wcześniejszego wpisu. Dlaczego tylko z nim? Bo świetnie tańczy i umie opowiadać dowcipy. Jednak po naszych parkietowych szaleństwach Grześ jakby podupadł na zdrowiu no i nie wiem, czy go nie zastąpić nieco sprawniejszym modelem.

No i tak się waham iść z innym, czy też być wierna mu do końca? Znaczy nie do JEGO końca a raczej końca turnusu.Taaaaa. Takie oto dylematy targają  kuracjuszkami sanatorium.

Oczywiście oprócz  tego, w której bluzce dziś mi będzie do twarzy i czy włosy spiąć, czy rozpuścić?

Dobra. lecę poprawić makijaż.

  32 comments for “Beztroskie życie kuracjuszki. Sprawniejszy model .

  1. ~Ruda Blondynka
    8 września 2015 o 16:24

    Ehhh ciężkie jest życie kuracjuszki.
    Takie dylematy już od rana ;-).
    Ale baw się dobrze , w końcu wszystko co miłe ma swój kres :-). Pozdrawiam

    • 11 września 2015 o 09:42

      No, ciężkie :D ale oby tylko takie dylematy mną targały ;)

  2. 8 września 2015 o 17:09

    Każdej kobiecie taki wianuszek adoratorów od czasu do czasu się przyda :) Więc baw się dobrze i rozsiewaj uroki :D

    • 11 września 2015 o 09:43

      Eve, mówiąc szczerze już mi to bokiem wyłazi :( Naprawdę.

  3. ~loonei
    8 września 2015 o 19:07

    Trudny dylemat.. być wierną czy wykończyć? hiihiih Myślę jednak, że ów Grzesiek nie miałby nic przeciwko skonaniu w twoich pięknych ramionach!

    • 11 września 2015 o 09:44

      Ech Loonei :) nawet nie wiesz, jak bardzo trafiłaś w sedno :)

  4. ~2lucia
    8 września 2015 o 19:17

    Ani przez chwilę nie wątpiłam, że życie towarzyskie cie dopadnie. tak to jest w sanatorium. Ja co prawda tam byłam w wieku 13 lat ale tez było rozrywkowo. Buziaki i korzystaj z wolności bo szybko znów nie pojedziesz chociaż może zasmakujesz i staniesz się wampem sanatoryjnym. Blond wampem i łamaczka męskich serc. Jak na wampa przystał.

    • 11 września 2015 o 09:46

      Luciu :) w następnym roku już mam wyznaczoną kolejkę do sanatorium, więc oby do następnego razu :)

  5. 8 września 2015 o 19:30

    Nie za dużo tego chłopa wokół Ciebie ;P

    • 11 września 2015 o 09:47

      Ech Marzenko, czasami mam wrażenie, że lepiej było siedzieć w pokoju a nie uskuteczniać życia towarzyskiego ;)

  6. 8 września 2015 o 19:32

    O matko kochana, bronisz dzielnie honoru rozrywkowej kuracjuszki, ale skoro taką masz kondycję, to dobrze robi Ci to sanatorium:-) Zmieniasz chłopaków jak rękawiczki, a koleżanki nie zazdrosne aby? Serdeczności:-)

    • 11 września 2015 o 09:48

      Jotka, no jasne że tyle zabiegów musi pomóc :) a kąpiele w solance odmładzają na maksa ;) Pozdrówka :)

  7. 9 września 2015 o 06:00

    To nie jest atmosfera do trzymania wierności ;) , zmień więc na lepszy, zdrowszy model. :) . Jak szaleć to szaleć, znaczy się kuracjuszować. ;) . :D . :D . :D . O! ;) . :D .

    • 11 września 2015 o 09:50

      Tereso, niestety muszę donieść, że byłam wierna Grzesiowi, bo jakoś nie potrafiłam odstawić go jak zużyty mebel. Chyba mam za miękkie serce :(

  8. 9 września 2015 o 07:18

    Kurcze, same ciacha w tym sanatorium. Jadę tam! :)

    • 11 września 2015 o 09:51

      Aniu, powiem Ci że i tacy młodzi jak Ty się trafiają :)

  9. ~Urmila
    9 września 2015 o 09:11

    Baw się dobrze Consku:) Pozdrawiam.

    • 11 września 2015 o 09:52

      Ech Urmilko, już chyba nastąpiło zmęczenie materiału :(

  10. 9 września 2015 o 09:37

    Oczywiście, kuracjuszka powinna być wyluzowana. Dlatego ludzie dobrze się czują, kiedy troski zostawiają w domu. Miłej atmosfery do końca turnusu.

    • 11 września 2015 o 09:53

      No jasne że powinna, ale na dłuższą metę to jednak jest męczące. Serdeczności :)

  11. 9 września 2015 o 19:27

    To moja Kochana sie Ci nazbierało … ślubny by sie wściekł hihi No ale to jest właśnie to że w tym wieku -nic złego na myśli nie mam wręcz zazdroszczę- to wszystko można i nikt nie marudzi nad uchem niepotrzebnie a włosy myslę rozpuszczone i jakaś zwiewna lekka wygodna bluzka :P

  12. 11 września 2015 o 11:08

    No proszę, na każdy dzień tygodnia mężczyzn starczy i to jeszcze każdy do innych czynności :D Należy się cieszyć taką rozmaitością, bo jedna twarz by się szybko mogła opatrzyć.

    • 11 września 2015 o 19:49

      Anno :) nie noooo… takie przebieranie byłoby maksymalnym przegięciem a tu już zdrowie nie te ;)

  13. 11 września 2015 o 15:32

    Czyli sanatoria leczą, nie tylko z chorób :-)

    • 11 września 2015 o 19:51

      Ależ leczą, leczą … a niejednokrotnie wpędzają w nowe choroby ;)

  14. ~elżbieta
    22 września 2015 o 21:44

    Patrz…..Nie wszędzie jest równo. Twoje relacje Consku nijak nie pasują do kuracjusza, który na moim ryneczku opowiadał do „bambra”, o swoim pobycie w sanatorium. Tak głośno, że mimo woli pół rynku słyszało. U niego było tak, że deficyt mężczyzn powodował otwarte wojny między kuracjuszkami.:):):):) Przystojniak.
    hihihihi….
    Ty miałaś szczęście, bo mężczyzn było niemało, a kilku otwarcie Cię adorowało. Nie musiałaś walczyć z konkurencją.
    Pozdrawiam Consku:)

    • 25 września 2015 o 12:53

      Oj Elżbieto, co ja się nasłuchałam i co naoglądałam ooo Hooo HOOOO ;) ale faktem jest, że mogłam przebierać jak w ulęgałkach ;) Serdeczności :)

  15. 25 września 2015 o 20:53

    A ja głupia nigdy w sanatorium nie byłam. I pewnie nie będę, bo nawet jak sie postaram o skierowanie, to ponoć będę musiała czekać co najmniej dwa lata. Bóg raczy wiedzieć, czy dożyję?

    • 27 września 2015 o 08:22

      Ewa, nic trudnego, wystarczy wylądować w szpitalu z ostrymi objawami rwy kulszowej… a potem sanatorium poszpitalne na które można trafić już po trzech tygodniach od złożenia papierów… w zależności od okienka, zakreślonego przez lekarza prowadzącego, na zgłoszeniu do sanatorium :)

  16. 22 października 2015 o 19:20

    I proszę jak nam się kuracjuszka rozbrykała, a jeszcze całkiem niedawno zastanawiałaś się czy jechać ;) nie pokazuj tych opowieści małżowi, bo przed następnym wyjazdem do sanatorium przywiąże Cię do kaloryfera w domu :)

    • 24 października 2015 o 17:02

      On pojęcia nie ma, że mam bloga… i mam nadzieję że tak pozostanie na wieki wieków :D

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *