Ból zęba mądrości, powodem nocnych przemyśleń.

SIŁA ŻYCZEŃ.

Czwartek, 23 sierpnia 2012 (17:18)
Autor:
awatar constans

Dzisiaj przez cały dzień nie wydarzyło się nic. NIIIIIIC. Normalnie jakiś taki zastój. Chciałam spokoju to mam.Tak. I teraz to nie mam o czym pisać. A tak bym chciała. Więc ( zdania… mam to gdzieś) nie wiem czy cokolwiek napiszę. Mądrego. Bo o głupotach to ja mogę godzinami. Dobra. To może napiszę, do jakich wniosków doszłyśmy z moją córką przy dzisiejszym siorbaniu kawy.

Wszystko jest w życiu po coś.Tak. I z powodu czegoś. Tak podejrzewamy. Człowiek przeważnie czegoś pragnie i o czymś marzy. Ot odkrycie. Ale, ale. Nie zastanawia się w ogóle nad tymi swoimi pragnieniami. Chce i już. Bezwarunkowo. A to tak nie działa. Nieeenienn.

Przedstawię to na przykładzie mojej córeczki, która  chciała pracować w wakacje. Bo chciała mieć kasę. Swoją własną. A nie ciągle prosić rodziców. Małż to nawet się o to z nami pokłócił. Na amen. Była to taka kłótnia powiązana z trzaskaniem drzwiami i krzykami. Bo jak usłyszał, że będzie hostessą, to dostał białej gorączki i nic, żadne tłumaczenia, do niego nie docierały. Dzisiaj to już wiemy, że powinnyśmy zamiast słowa „hostessa” użyć słowa „będzie pracować na promocji”. I było by git. A tak. Trzy dni niemcy w domu. Nic to. Koniec końców córka nie poszła do pracy, ale pragnienie posiadania własnych pieniędzy nadal miała wielkie. I może gdyby zagrała w jakąś zdrapkę albo zadzwoniła do zetki, to wszystko potoczyło by się inaczej. No nie wiem. A tak. I tu padnie pytanie. Niech mi ktoś powie, w jaki inny sposób można mieć WŁASNE pieniądze ?  Hęęęę ?. Tak, tak. Dokładnie. Dostać odszkodowanie z ubezpieczenia na życie po złamaniu ręki. Proste. Ale ona się boży, że o takiej możliwości pomyślała przez chwilkę. Tylko. Ale jak widać wystarczyło.

Dobra. Dla nieprzekonanych jeszcze jeden przykład z jej życia w liceum.

Otóż. Była w grupie pani od Niemieckiego, co to strasznie się czepiała wszystkich a wymagania miała jak na studiach germanistycznych. Córka bardzo chciała się przenieść do innej grupy. Załatwiła wszystko z nauczycielką z drugiej grupy i nawet z dyrektorem. Ale Pani Profesor Czepialska się nie zgodziła. Ba.  Nawet ją wyśmiała. A potem to córka wylądowała w szpitalu. Zresztą pisałam o tym w dziennikach.

Stwierdzono atak migreny z aurą i zalecono unikać stresu. No to kochana mamunia ( czyli ja) poleciała do Pani Czepialskiej z historią choroby i zażądała przeniesienia córki w trybie natychmiastowym do drugiej grupy. Pani Profesor toczyła pianę, że absolutnie się nie zgadza. Ale mamunia była stanowcza i zagroziła odwiedzeniem Kuratorium. Ten argument podziałał i córka została przeniesiona.

No i co?. Jest jeszcze na sali jakaś jednostka nieprzekonana? Kij tam ,że zanim osiągnie się swoje pragnienie trzeba nadszarpnąć nerwy całej rodziny. Przecież cel uświęca środki. Czy jakoś tak.

Tak że ,zastanówcie się dziesięć razy zanim czegoś bardzo, Bardzo, BARDZO zapragniecie.

*************************************************************************************************

A od kilku dni boli mnie ósemka. Znaczy ząb mądrości. Mój ostatni. I teraz zastanawiam się bardzo głęboko ( głębiej się nie da) - Czego ja dokurwynendzy wcześniej pragnęłam tak mocno, że teraz nie mogę przeżuwać ?.

Czy to chodziło o to, aby spektakularnie schudnąć?. No dobra. Może jeden raz tak pomyślałam.Przez nanosekundę. Było to wówczas, gdy musiałam wciągnąć brzuch, aby zapiąć guzik w spodniach. A potem po prostu przeszyłam ten guzik nieco dalej i już wogle o schudnięciu nie myślałam.

Czy też chodziło o to, że chciałam zrobić sobie fotkę w maseczce ściągającej pory, aby wstawić ją na Centralny ( kolejny wymóg zaraz po fotce stóp)? . Co prawda Tośka postawiła wyżej poprzeczkę, gdyż uchwyciła całe swoje uzębienie z ósemkami włącznie, ale to działo się dopiero co, a ja już cierpię od kilku dni. I teraz to pewnie będę miała fotkę i twarzy i uzębienia, ale rentgen na peronie może być przegięciem i mogą mnie zbojkotować dokumentnie.

Czy też chciałam znów odwiedzić doktora Lwią Grzywę ?. Hymmm… Nie przypominam sobie takiej chęci  powrotu do likwidatora uzębienia wszelakiego.Bo dajmy na to, jak  mi ósemkę usunie, to nie będę mogła tłumaczyć mojej indolencji tym, że z mądrości to pozostał mi jedynie ząb. I to by było nie fer w stosunku do mojej rozbrajającej szczerości.

No to już zupełnie nie mam pomysłu, dlaczego ten ból się przypałętał właśnie teraz ?. Chyba trzeba będzie poczekać na to, co przyniesie los. Bo w końcu wszystko ma jakiś sens. Nawet usunięcie zęba na początku lata 2014.

  16 comments for “Ból zęba mądrości, powodem nocnych przemyśleń.

  1. 21 czerwca 2014 o 11:41

    rzeczywiście nic nie dzieję się bez powodu, ale czy ból zęba też możemy w to wliczyć? ;) może jest w tym jakieś racjonalne wytłumaczenie ;) a co do własnych pieniążków dla córki, niech szuka czegoś nowego np. roznoszenie ulotek :)

    • consek
      21 czerwca 2014 o 13:59

      Laura :) no właśnie nie wiem, czy bóle wszelakie też mają jakiś głębszy sens ?… co do córki… dostała pieniądze z ubezpieczenia. Ba! . Zafundowała mi nawet wazon bardzo praktyczny, bo wydrążony z pnia, więc potłuc go nie sposób… a resztę kasy przepuściła na własne potrzeby :) w te wakacje leci do UK aby zarobić KONKRETNE ( jak to ona powiedziała) pieniądze ;) Jak się chce to się może ;)

  2. 21 czerwca 2014 o 12:09

    Kochana, to ostra z Ciebie mamunia :) A co do pragnień, o których wspominałaś na wstępie, że bezwarunkowo koniec i kropka. To przyznam, że mam tak samo. Jak się na coś za przeproszeniem usram to nie ma bata. Tylko często jest tak, że jak już to mam.. to nie cieszy już tak bardzo. Samo zdobywanie jest ciekawsze :) Miłej soboty!

    • consek
      21 czerwca 2014 o 14:00

      Aniu :) czyli większą radość sprawia Tobie sama walka, niż laur zwycięstwa ;) czy Ty aby nie Skorpion jesteś? ;) Pozdrówka :)

  3. Mucha42
    21 czerwca 2014 o 12:18

    Już wiem jak trzeba zacząć czytać Twoje wpisy. Ja nie mam już żadnego zęba mądrości a jakoś rozumu nie ubyło, tylko czasami bolą mnie miejsca po nich ;-) Czyżby to znaczył że moje pomysły nie mieszczą się w głowie? :-D

    • consek
      21 czerwca 2014 o 14:02

      Muszko :) trzeba zaczynać od końca… he he :D. Mówisz, że nie masz żadnego, to skąd u Ciebie tyle mądrości ;)

      • Mucha42
        21 czerwca 2014 o 15:33

        Właśnie kiedyś z dentystką zastanawiałyśmy się dlaczego one nazywają się mądrości ? Może i niektórym przez to wydaje się że mają więcej rozumu ;-) Oczywiście nie mam na myśli Ciebie ale jak na niektórych patrzę to się zastanawiam czy dzięki tym ząbkom nie byliby mądrzejsi.

        • consek
          21 czerwca 2014 o 15:38

          wiesz… a najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że niektórym ludziom W OGÓLE się nie wyrzynają, tylko pozostają w ukryciu ;) a co do etymologi, muszę zapytać córki, wszak ona studiuje stomatologię :)

          • Mucha42
            21 czerwca 2014 o 15:48

            To czekam na odpowiedź bo sama jestem ciekawa ;-)

            • consek
              21 czerwca 2014 o 15:58

              no to już wiem… otóż, zęby te wyrastają od 18 do 35 roku życia, więc jakby nie patrzeć, człowiek powinien być już mądrzejszy :)

              • Mucha42
                21 czerwca 2014 o 16:45

                No widzisz a ja straciłam swoje zaraz jak wyrosły, widocznie ktoś nie chciał żebym była za mądra hehehe…
                Pojawił się nowy przepis.

                • consek
                  22 czerwca 2014 o 15:34

                  widocznie gdybyś je miała, to byłabyś za mądra… a tak jesteś tylko mądra ;)

              • ~Pani S.
                21 czerwca 2014 o 17:39

                Ale u facetów to też jest ząb mądrości? Bo przecież wszyscy wiedzą, że facet rozwija się do 7. roku życia, a potem już tylko rośnie. Czyli u niego wszystkie zęby to zęby mądrości? Cholera, pogubiłam się… Co na to stomatologia w postaci Twojej córki? Jest jakieś rozróżnienie ze względu na płeć czy nie? :)

                • consek
                  22 czerwca 2014 o 15:38

                  Pani S. :) no popatrz, a ja o tym zatrzymaniu w rozwoju nie wiedziałam :( co prawda coś tam przeczuwałam, ale oto mam już pewność :) stomatologia stwierdziła, że bardziej sensowne jest dzielenie na tych co myją zęby i co nie myją… babeczki jednak przodują w statystykach ;)

  4. 21 czerwca 2014 o 21:23

    Ech mnie też ząb boli, wstrętny… Także łączę się w cierpieniu :P

    • consek
      22 czerwca 2014 o 15:39

      Dani :) a dziękuję bardzo za taką empatię blogową :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *